Różni ale tacy sami

27
258
 
„Czasami pewnie się dziwisz….
kiedy uświadomisz sobie,
że nie wszyscy są tacy sami jak ty.
Z wrażenia może ci opaść szczęka….”

Są takie książki, które na długie chwile przenoszą nas do innego świata, do przestrzeni którą opowiadają nam jej bohaterzy, takie do których często wracamy w myślach, lub polecamy innym.  Przy każdej możliwej okazji kupuję książki, dla swoich dzieci i dla siebie, w tej kwestii jestem staroświecka, lubię trzymać w ręce książkę z papieru, czuć jej zapach, słyszeć szelest stron w moich rękach, doceniam to, że ktoś włożył wiele pracy, żeby taka książka powstała, cieszyła nasze oczy i podsycała wyobraźnię.
Kocham wieczorem usiąść w fotelu pod ciepłym kocem z gorącą herbatą i wybraną przeze mnie książką, która przeniesie mnie choć na chwilę w inny świat, magiczną przestrzeń naszej wyobraźni. Widzę, że mój synek lubi książki tak samo jak ja, być może dlatego, że czytamy mu codziennie i już sam nas o to prosi. W książkach dla dzieci uwielbiam to, że z każdej możemy wyciągnąć jakiś morał, każde opowiadanie uczy nas czegoś nowego, daje nam powód, żebyśmy przez chwilę zastanowili się nad tematem, który nam przedstawia.
Kiedy zobaczyłam książkę „Różni ale tacy sami” od razu pomyślałam, że muszę ją kupić dla Artura. Książka o tolerancji, o różnicach i podobieństwach między ludźmi. Temat całkowicie na czasie, ponieważ Artur już niedługo pójdzie do przedszkola i musi wiedzieć, że nie wszyscy są tacy sami, ale wszyscy jesteśmy równi i każdy zasługuje na szacunek. Książka w ciekawy i śmieszny sposób opisuje różnice i podobieństwa pomiędzy ludźmi, nie tylko te w wyglądzie, ale też w wierze, myślach, języku czy chociażby ubieraniu się. Książka jest świetnie zilustrowana, a Artur nie mógł oderwać od niej oczu i był zachwycony karykaturalnymi postaciami. Książeczka jest cienka i dziecko nie zdąży się nią znudzić, a ty możesz ją podrzucić znajomej, która wpadła cię odwiedzić, zdąży ją przeczytać zanim wrócisz z kawą i będziecie mogły przedyskutować temat. Książka jest polecana dla dzieci powyżej piątego roku życia, ale trzylatki też się nią zainteresują, a myślę że to jest taki temat o którym trzeba rozmawiać z naszymi dziećmi od najmłodszych lat.
 
„Tolerancja = akceptowanie inności
Szacunek dla tego, czego nie możemy zmienić,
i dla tego, co mi nie szkodzi.”
poczytaj mi mamo
cotton bals
meble pinio
poduszka kurka
książki
zara kids
tolerancja
zabawy dla dzieci
moda dla dzieci
bestseller książkowy
zara kids

 

 

 

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak bańka mydlana
Następny artykułKaruzela

27 KOMENTARZE

  1. Fajny i pożyteczny wpis! Synek zaczytany, a książka wydaje się ciekawa:) A propos tematu. Miałam okazję rozmawiać z osobami LGBT o wszechgłoszonej TOLERANCJI. Ich zdaniem to określenie nie jest trafne i wręcz krzywdzące. Uważają oni, że postawa tolerancyjna zakłada wyższość jednej grupy nad drugą oraz odmienność tej grupy, niekoniecznie w znaczeniu pozytywnym. Zgadzam się z ta opinią! Myślę, że SZACUNEK czy AKCEPTACJA, o których też wspominasz są lepszymi określeniami, mimo tego, że można je uznać za synonimy. Warto się nad tym pochylić, podejmując ten temat z dzieckiem. Ja tak zrobię 🙂 Pozdrawiam

    • Nigdy tak o tym nie myślałam, ale chyba masz rację że akceptacja to o wiele lepsze słowo niż tolerancja. W każdym razie nie ważne jak to nazywamy, ważne żeby nasze dzieci wiedziały że mimo różnic jakie są między nami to wszyscy jesteśmy równi sobie. Pozdrawiam

  2. Fantastyczna książka 🙂 Muszę ją mieć! Nie tylko dla mojego pięciolatka, ale także dla mojego męża 😛
    Temat bardzo ważny. Od małego staram się tłumaczyć Krzyśkowi, że otaczają nas różni ludzie. Niestety często mój mąż podcina mi skrzydła, bo się z kogoś śmieje… Ok. dorosły facet ma swoje zdanie, ale dziecko nie musi patrzeć na kogoś przez pryzmat rodzica… Dlatego zamiast z kogoś się śmiać czy żartować wolę tłumaczyć, że jednak są różni ludzie.

    I jeszcze za sprawą Twojego wpisu zamówiłam MR B 🙂 Moja malutka siostrzenica ma problemy z brzuszkiem, poczytałam sobie o tej maskotce i zamówiłam. Nie mogę się doczekać jak przyjdzie… Malutkiej pomagają cieple okłady więc myślę, że zabawka się przyda.
    Pozdrawiam serdecznie :*

    • Najgorzej zmienić poglądy dorosłego człowieka, dlatego musimy wpajać naszym dzieciom akceptację innych od najmłodszych lat, ja zawsze swojemu mężowi powtarzam żeby przy Arturze myślał sobie co chce ale mówił tylko to co chce nauczyć swojego syna i żeby się zachowywał tak jak chce żeby dziecko się zachowywało bo ono na niego patrzy i naśladuje tatusia.
      A co do firmy Lullalove to mamy już kilka rzeczy i z wszystkich jestem bardzo zadowolona, także myślę że siostrzenicy na pewno pomoże MrB a już na pewno z chęcią będzie się do niego przytulać. Pozdrawiam

  3. Nie wiem z czego to wynika, ale jak obserwuję mojego starszego syna to mam wrażenie, że on przyjmuje ludzi takimi jakimi są. Nie widzi różnic, dla niego nie jest ważne jaki kto ma kolor skóry (jego najlepszy kolega z zerówki jest czarnoskóry i syn nigdy nie widział w tym nic dziwnego), włosów czy oczu, odbiera ludzi tak naturalnie bez barier. Niestety dzieci są różne i nie każde dziecko tak ma. Ostatnio synek przyszedł ze szkoły i żalił się, że kolega śmiał się z niego, że nie ma zębów (przechodzimy etap wypadania mleczaków) i nie mógł zrozumieć dlaczego ten kolega się z niego śmieje. Na szczęście pogadaliśmy i synek zrozumiał dlaczego czasem tak jest, że ktoś się z nas śmieje. Taka książka powinna być lekturą obowiązkową w szkołach bo niestety dzieci wynoszą z domów różne wzorce.
    A tak poza tematem to chciałam ci powiedzieć, że pięknie jest u was. Pokoik jak z bajki.

    • Dobry przykład dajecie dzieciom z tego to wynika:) Co do kącika małej to dziękuję za komplement, nie jest do końca tak jest jak bym chciała ale Antosia jest jeszcze z nami w sypialni i czekam kiedy zrobię jej własny pokoik:)

  4. Po pierwsze, podpisuję się obiema rękami pod tym co napisałaś na temat czytania i Twojej miłości do książek, jak miło, że są jeszcze na świecie ludzie kochający czytać. Po drugie, książeczka którą opisujesz jest świetna, nie dziwię się, że zainteresowała Twojego Synka. Dokładam do listy życzeń 🙂 Po trzecie, cudne zdjęcia. Wspaniała ta kołyska, żałuję, że Helence takiej nie kupiliśmy…

  5. Widać po zdjęciach ze synek bardzo lubi książeczki, z taka ciekawością ogląda. Mój tez juz od września idzie do przedszkola wiec chyba pora zakupić taka ciekawa książeczkę, zwłaszcza ze mieszkamy w Anglii a tutaj na pewno będzie miał w klasie dzieci rożnokulturowe.

    • Oj synek uwielbia czytać, chyba ma to po mamusi:) Myślę że nawet twój synek będzie mieć latwiej bo częściej będzie się spotykał z odmiennością, Anglia to jest zlepek kultur i fajnie że będzie miał okazję je poznać, natomiast u nas w małym miasteczku to można tylko poczytać o murzynku Bambo, dlatego odmienność tak dziwi. Pozdrawiam serdecznie

  6. o kurcze blade! Ale tu macie ładnie! No jestem pod wrażenie! A ta książka jest piękna. No okładka sprawia, ze już ją chcę. Szkoda, że nie ma twardych kartek, ale nie smucę sie, bo wiem, że i na nas przyjdzie pora 😛 😛 Buziaki i jeszcze raz wow 🙂 Ślicznie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here