Biorę rozwód

6
1099

Szlak by trafił cale to małżeństwo. I po co mi to było? U mamy tak dobrze, bez kłopotów, bez brudnych skarpetek i zabawek porozrzucanych po całym domu. A tu trzeba się tak męczyć, chłopu ugotować, poddać pod nos bo niczego sam nie znajdzie i taki on niedomyślny. Przed ślubem to złote góry obiecywał, na rękach nosił i tiutiał do ucha, a teraz co? Szkoda gadać.

Tylko nerwy, kłótnie i walka o to kto ma rację i na czyim w końcu stanie. Moją mamę to już chyba uszy bolą od tego trajkotania, że taki i owaki, że tego nie zrobi albo zrobi, ale źle, że miało być tak, a jest tak, że taka ja głupia byłam i w końcu dłużej już tego nie wytrzymam  – biorę rozwód.
A ten chłop ile się nasłucha, to nieraz się sama sobie dziwie, że z ust moich takie słowa wychodzą. Nerw o wszystko, ale to tak dosłownie o każdą drobnostkę najmniejszą, byle by na moim stanęło.  Niech ma, skoro życie mi tak zmarnował to niech se w końcu trochę pocierpi.
Rozwiodę się z nim, na bank, życie sobie ułożę, gdzieś daleko od niego, a  on sobie pewnie młodszą znajdzie, ale która z nim dłużej wytrzyma niż ja……..
Ile ja już tych rozwodów w pierwszym roku małżeństwa wzięłam to chyba nawet nie zliczę, ze dwa razy na miesiąc to minimum było. Ja straszyłam i on straszył, a każdy wiedział, że to złość tylko jest, próba przyzwyczajenia się do nowej sytuacji, odnalezienia się w życiu razem, w zupełnie innych warunkach niż do tej pory. Ile to razy pakowałam walizkę, wypłakiwałam się mamie w słuchawkę, a wieczorem kończyło się jak zwykle. Z tego co obserwuję dookoła siebie wiele małżeństw tak ma, że ten pierwszy rok jest najtrudniejszy, a w zasadzie pierwszy rok po urodzeniu pierwszego dziecka, bo tak jak sam ślub nie zmienia nic tak dziecko zmienia wszystko. I to gówno prawda, że „widziały oczy co brały”, nic nie widziały bo niby jak, jak nigdy w takiej sytuacji człowiek nie był. Jak zwala się na raz odpowiedzialność za drugiego człowieka, za dziecko, rachunki do opłacenia, nieprzespane noce, zderzenie się dwóch przyzwyczajeń wyjętych z dwóch rodzin, każdy ciągnie w swoją stronę, swoje przyzwyczajenia narzuca. I aktywność kobiety, która po urodzeniu dziecka nagle w jeden dzień spada o 90%, to przecież szoku można dostać, tak jak ja dostałam, więc nie dziwię się, że spięcia były, że wydawało mi się, że jest źle i rozwód to najlepsze rozwiązanie.
Bycie razem nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli zmienia się całe swoje życie i obowiązki zaczynają przytłaczać, bycie razem to jeden wielki kompromis, który trzeba sobie wypracować. Mogłam to zrobić, mogłam nie wytrzymać sytuacji, nie podjąć próby stworzenia czegoś dobrego, mogłam się zawziąć w swojej złości i nie popuścić nawet odrobinę i mogłam popełnić swój największy błąd.  Mogłam wziąć rozwód, przecież teraz to takie proste! Wybrałam nas i naszą rodzinę, a zmiany zaczęłam od siebie, małymi krokami, bardzo malutkimi, ale udało się i teraz jestem bardzo szczęśliwa u boku człowieka z którym jeszcze dwa lata temu chciałam się rozwieźć, bo tak mnie do szału doprowadzał i doprowadza nadal, ale przecież potrzebna jest ta iskierka, żeby ten ogień był.
Trzeba znaleźć tą chwilę dla siebie, mimo zmęczenia, mimo garów w zlewie, mimo ciągłego nasłuchiwania czy dziecko jeść nie woła, czy się krzywda nie dzieje. Wieczorem, rano lub w południe kiedy mamy 5 minut, posiedzieć razem, nawet nie rozmawiać przytulić się i pomilczeć. To pomaga, od razu wszystko jest łatwiejsze, tylko trzeba chcieć, tą złość i żal gdzieś zostawić za sobą, a to wcale nie jest takie łatwe. I widzieć więcej tego dobrego, tych małych drobnostek na co dzień, nie czekać na wybuch fajerwerków.Przestałam krzyczeć, wkurzać się o byle co, ponarzekam sobie trochę Tobie i mamie, tak dla upustu nerwów, czasem focha puszczę, tak na chwilę bo wiem, że przyjdzie i przytuli, że w żart obróci, a dla mnie za kilka minut powód wyda się błahy, na dzieci popatrzę, uśmiechnął się do mnie i myślę, że przecież dużo w tym jego zasługi, że nam tak dobrze ze sobą, że tego rozwodu nie było.. ..

Bo przecież dwoje ludzi musi się dotrzeć, musi ten kompromis sobie jakoś wypracować i to nie jest złe, że się czasem ktoś pokłóci, że talerze latają i rozwód co tydzień się bierze, ważne, że chcą razem iść przez życie, a w życiu bywa różnie. Ważne, żeby pamiętać, że te złe chwile są nam potrzebne i to nawet bardzo, bo dzięki nim możemy zobaczyć ile szczęścia mamy i jak ważna dla nas jest ta druga osoba. 

Dziś mija 4 lata od naszego ślubu, ktoś powie że dużo, ktoś inny, że to chwila, a ja się cieszę, że udaje nam się RAZEM pokonywać wszelkie trudności i tworzyć cudowną rodzinę, wspierającą się mimo wszystko.

Kocham Cię A.
jak wziąć rozwód
sesja ślubna

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

6 KOMENTARZE

  1. Gratulacje, my w tym roku mamy 8 rocznicę ślubu, u nas kryzys pojawił się przed urodzeniem Bartka gdy staraliśmy się o maluszka, a wszystko było nie tak, najpierw jedna ciąża niestety serduszko przestało bić(21tc) potem przez dwa lata nic, potem poronienie w 13, i następne i zaczęły się pretensje ze to wina tego drugiego, on zaczął częściej wychodzić z kolegami, ja siedziałam sama i wtedy pojawił się pozew rozwodowy, na szczęście na nas obydwoje zadziałało to orzeźwiająco i zrozumieliśmy co jest najważniejsze. A później pojawił się nasz ukochany synek.

  2. Na początku czytania byłam w szoku.. Pomyślałam: kurde tak fajnie na zdjęciach wyglądają? Tacy uśmiechnięci… wszystko dla picu? Hmm ale czytając dalej jednak nie hehe w moim małżeństwie jest co chwile rozwód z mężem jestem juz 5 rok po ślubie mam teraz 8 miesięczna córke i gdybyśmy mieszkali sami byłoby zupełnie inaczej a tak są wojny, kłótnie o to samo wyprowadzka.. Juz czasami uwiez mi dam dość i czekam jak głowa mi wybuchnie tu płacz tu jojczenie teścia.. tu mąż z pracy wróci wkurzony poprostu w tych sytuacjach wymiękam ja niestety jestem dość klutliwa osobą i musze postawić na swoje ale już mam takie dni ze wole się obrócić na pięcie i poprostu wyjść bez słowa.. Mimo że mam męża jestem poprostu sama.. Teraz najważniejsza jest dla mnie córka moja ukochana wyczekiwana i to jest teraz dla mnie najważniejsze nic inne się dla mnie już nie liczy… Ciesze się ze miałaś w sobie siłę by coś w sobie zmienić ze twoje małżeństwo przetrwało ze masz super dzieci ze mieszkacie sami ;)bez wkurzajacych i wpieprzajacych się teściów.. Pozdrawiam Cię serdecznie Daria M.

  3. Wszystkiego naj… najzwyczajniejszego, po prostu błogiej domowej bezpiecznej rutyny na kolejne lata wspólnego życia (z pojawiającymi się od czasu do czasu wielkimi pozytywnymi fajerwerkami) 🙂 . Gratuluję podejścia do życia i związku. Po narodzinach dziecka rzeczywiście nic już nie jest takie samo, trzeba to przepracować razem i każdy z osobna i jak dobrze pójdzie to będą kolejne takie piękne rocznice 🙂 My w tym roku 3 lata po ślubie 🙂 Jeszcze raz wszystkiego naj naj naj 😉 P.S. Pierwsze słowo chyba miało być "szlaG' (bo szlak to turystyczny może być) – bez urazy, uwielbiam Cię czytać ale to mnie jakoś poraziło 😉 Pozdrawiam

  4. Gratulację. Nam w sierpniu stuknie 5 rocznica, mimo że już razem ponad 10 lat i prawie tyle samo ze sobą mieszkamy, więc po ślubie szoku nie było, praktycznie nic się nie zmieniło. Ale rzeczywiście, zgadzam się, że pierwszy rok po narodzeniu dziecka jest bardzo trudny. Piękny, ale i ciężki jednocześnie. Widzę, że w drugim roku już jest dużo lepiej. Powoli wracamy do naszych dawnych nawyków, wspólnych chwil, romantycznych wieczorów 🙂
    Jednak małżeństwo to ciężka praca każdego dnia. Nie ma co się oszukiwać. To nie film, to nie bajka. To życie. Ale trzeba walczyć, bo warto 🙂
    pozdrawiam!

  5. Wszystkiego najlepszego. A tak na serio to co by ci faceci bez nas zrobili (nawet jak czasem trochę pozrzędzimy:p), a co my bez nich. Może czasem jest trudno i fakt pierwszy rok z dzieckiem to faktycznie jazda bez trzymanki :), ale jeśli się chce to wszystko się da. Trzeba tylko chcieć i walczyć, a życie zawsze dobrze się ułoży. 🙂 Pozdrawiam Magda:*

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here