Internety to zło !!!

2
65

Mówią, że internety to zło wcielone – uzależnia, można kogoś zniszczyć jednym komentarzem, łatwo wyśmiać, zgnębić i jak raz wejdziesz to już trudno wyjść. A najgorsze to zazdrość, oooooo jak internety szerzą zazdrość i trudność pogodzenia się z tym, że ktoś ma lepiej. ZŁO !

Prawie dwa lata w tym siedzę dzień w dzień, bo dni w których nie spędziłam chociażby 5 minut w internetach można policzyć na palcach u rąk. Tak, tak nawet w święta zaglądam chyba że mi mąż telefon schowa gdzieś głęboko do szuflady.  ZŁO !!! Pewnie tak jest, bo nieraz to dostrzegam, że zmęczona tym jestem i z tydzień urlopu bym wzięła, ale się nie da, no po prostu nie da i tyle. Tak, internety to na pewno zło. Ale jest coś czego internety mnie nauczyły, coś dobrego, co wcześniej trudno mi było zrozumieć.
Dostrzegać swoje szczęście i nie psuć go. Tego drugiego to chyba najbardziej.

 

Bo wiecie co, ja taka normalna matka polka jestem, co to ponarzekać sobie lubi, wygadać się komuś, może nawet pozazdrościć komuś wczasów na Bali, czy nóg do nieba, ale jak by nie patrzeć wszystko mam, rodzinę zdrową, bezpieczny kąt i te wczasy też mogłabym mieć, ale coś innego zawsze dla mnie ważniejsze jest.

 

Jeszcze dwa lata temu wkurzało mnie strasznie, jak ktoś swoje pięć groszy dokładał do mojego życia, bo to przecież moje życie i złotych rad od nikogo nie potrzebuję. Denerwował mnie każdy kto wiedział lepiej ode mnie jak mam żyć ja i moje dzieci. Nie żebym rad słuchać nie chciała, bo zawsze chętnie, na interesujące mnie tematy i wtedy kiedy tej pomocy/rady potrzebuję, wysłucham każdego, ale wiecie o jakie mi rady chodzi, takie co to krew do wrzenia doprowadzają. Jak mnie one złościły, jakie ja nerwy w sobie miałam i czasem nawet coś palnełam w odpowiedzi, żeby się ta osoba odczepiła, może nawet zbyt ostro i kilku takich mocno żałuję. Ale czy gdyby ta osoba ze złotymi radami odwróciła sytuację, to też by chciała, żebym to ja jej mówiła jak ma żyć, jak dzieci wychowywać i w co ubierać? Wątpię.

 

Jestem osobą mało pamiętliwą i nie lubiącą się kłócić – strasznie mi z tym dobrze. Rano się posprzeczam z mężem, a wieczorem to już w sumie nie pamiętam o co poszło. I tak jest ze wszystkimi z którymi miałam kiedyś spięcie, było minęło i albo nasze drogi się rozchodzą, albo wyjaśniamy całą sytuację i żyjemy dalej, bez złości w sercu co to spać nie pozwala. W tych internetach czytałam różne historie, takie prawdziwe z życia wzięte, jedne są dobre, wywołują uśmiech na twarzy, inne te gorsze uczą pokory i cieszenia się każdą drobnostką nam daną. Tych złych historii staram się nie omijać, a wręcz czytać jeszcze więcej, bo to one uczą mnie, że życie jest za krótkie, żeby tych złotych rad nie przyjmować, a jeszcze krótsze, żeby o te rady wypowiedziane zazwyczaj z dobroci serca, złość w sercu nosić. Czytam i nieraz nie wierzę jak ludzka duma rodziny rozbija, kłócą się tacy, złoszczą, głupoty mówią jedni na drugich, przestają się spotykać, wnuczków do dziadków nie puszczą, a jak zapytasz o co to wszystko to żadne nie wie. Powiedzą : ” a bo ta jest taka, owaka, bo się kiedyś źle spojrzał, jakąś głupotę powiedział”, dopowiedzą sobie resztę bo wyjaśnić nie chcą i im tak życie mija w milczeniu, albo co gorsza w ciągłej kłótni i krzykach.

 

Staram się pamiętać, że wystarczy jedna chwila, żeby stracić wszystko co cenne w moim życiu, a rodzina jest dla mnie najważniejsza, ważniejsza niż wszystkie pieniądze świata, niż moja urażona duma. Nie lubię jak się ktoś wtrąca w moje życie, jak udaje mądrzejszego ode mnie i lepiej wie jak wychować moje dzieci, jak lepiej życie za mnie przeżyć.

 

Ale od kiedy mam dwoje zdrowych dzieci, od kiedy zdałam sobie sprawę co w życiu daje mi szczęście jestem wdzięczna losowi, że ma mi kto te rady dawać, że mam ludzi obok siebie, którzy zawsze pomogą. Nie ważne,że czasem powiedzą coś nie tak, może źle słowa ułożą, ja źle zrozumiem, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, czasem gorszy dzień się zdarzy i obrywa po prostu ten co bliżej. 

 

Nie warto chować żalu w sercu i wiem jak ciężko podać rękę, jak ciężko powiedzieć słowo przepraszam, bo każdy ma swoją rację, ale warto czasem przymknąć oko, wyjaśnić sprawę, pomyśleć czy walka ma sens, czy wiemy w ogóle o co walczymy. Mówię ci to jako normalna matka, która czasami ma ochotę wykrzyczeć co myśli i kopnąć parę osób w tyłek.

 

Ja teraz nie żyję dla siebie, nie dla swojej dumy i nie dla swojej racji, żyję dla dwóch uśmiechniętych buziek, które chcą poznawać świat nie tylko swoimi i moimi oczami, ale też oczami wszystkich dziadków, cioć, wujków, kuzynów. To im chcę pokazać, że rodzina to najważniejsze co w życiu, że to osoby na których zawsze będą mogły liczyć, że z dziadkiem pójdzie na ryby, a z kuzynem pograć w piłkę. Czy coś od tego jest ważniejsze?..

Filmik znaleziony w telefonie, strasznie dawno to było ;), ale właśnie dla takiego szczerego uśmiechu mam wszystkie kłótnie i złości gdzieś. Do ich osiemnastki jestem oazą spokoju.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

2 KOMENTARZE

  1. Jakbym o sobie czytała 🙂 tyle ze ja narazie dla jednej uśmiechnietej buzi zyje. A co do klotni z mezem, to po min nie pamietam o co poszlo 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here