Jest jedna rzecz, której zazdroszczę innym matkom

2
1873

Ten rodzaj zazdrości dopada mnie za każdym razem, kiedy zauważam to u innej matki. Wiesz to nie jest coś, co łatwo zauważyć, gdy mijasz drugą kobietę na ulicy, ale kiedy już z nią rozmawiasz od razu wiesz, że to ma. 

Sama nie wiem jak to nazwać, umiejętność ogarnięcia wszystkich spraw, zorganizowanie się, wiesz to takie coś, kiedy matka potrafi zająć się domem, dziećmi i do tego znaleźć czas na pracę i pasję, która sprawia jej satysfakcję, cały czas się przy tym uśmiechając. Ja nie wiem skąd te kobiety czerpią pokłady energii, ale jak na nie patrzę to sama też chcę to brać.

Mam jedną znajomą, cały czas uśmiechniętą i otwartą na ludzi, ma dzieci, prace i do tego swoją pasję, którą cały czas rozwija. Nie narzeka, że nie ma czasu, że dzieci ciągle spódnicy są uczepione, że garów codziennie pełny zlew, że do pracy trzeba iść i dzieci w opiece obcej pani zostawić, przychodzi do domu uśmiechnięta, spędza czas z dziećmi, a wieczorami realizuje swoje pasje, do tego zawsze w razie potrzeby pomoże – czasem myślę, że to anioł,a nie kobieta. Żeby nie było, że ja tak nie robię, bo robię – ogarniam dom, dzieci, pracę i pasje, ale tu chodzi o to, że tego czasu kiedy „mam tę moc” jest niewiele, ciągle znajdzie się coś co trzeba zrobić zamiast popracować, wszystkie matki pracujące w domu pewnie wiedzą o czym mówię, zawsze znajdzie się chwila na ponarzekanie, poleżenie na kanapie, zrolowanie social mediów – totalnych pożeraczy czasu i pozytywnych myśli – bo przecież wszyscy mają lepiej tylko nie ja.

Wiesz, tym mamom, którym tak zazdroszczę po prostu się chce, po nich nie widać zmęczenia, cały czas tworzą nowe projekty, działają same lub z dziećmi, wymyślają nowe zabawy, nowe potrawy na obiad. Są nakręcone od rana do nocy i pewnie mają chwile słabości, ale Ty jako obserwator z boku widzisz tylko to, że jej udaje się wszystko. 

Taki mi się przykład nasunął do głowy, żebyś wiedziała o co mi chodzi. Wiesz, że mam duży ogród i taras, którego projekt leży na mojej szafce już od pół roku i co? No może kilka kwiatów do doniczek wsadziłam, ale meble nadal nie pomalowane, ciągle tylko myślę, że zrobię jeszcze to i to, że przydało by się tak w tym tygodniu to ogarnąć, żeby w weekend na trawce poleżeć pocieszyć oczy, ale co robię? Przeglądam internety w poszukiwaniu inspiracji, odwlekam czas zakupu donic, bo może inne się spodobają bardziej, malowanie zostawiam każdego dnia na następny bo jak zwykle coś znajdzie się innego – ważniejszego, ale zazwyczaj ta jedna wymówka jest najlepsza, taka do której nie ma żadnego „ale….” – dzieci. Bo będą przeszkadzać, bo same się nie zabawią, bo trzeba zupkę podać, a może poleżę trochę i ponarzekam jak to mi nic w życiu nie wychodzi, a jeszcze lepiej popatrzę w internecie co tam nowego kreatywne mamy stworzyły w tym czasie jak ja sobie narzekałam i tyłkiem do góry leżę.

A one…. one myślą – dzieci? nie ma sprawy zróbmy to z nimi i w jednej ręce trzymają grzechotkę, a drugą ogarniają swój świat, albo na chwilę podrzućmy je dziadkom, opiekunce, wiesz dzieciom się nic nie stanie, a one realizują swoje projekty.

Chyba to czego im zazdroszczę to werwa do działania, tak chyba można to nazwać, czyli robienie wszystkiego z pasją i czerpaniem radości z każdej czynności. Ja uwielbiam ten czas, kiedy ogarnia mnie chęć do działania, zazwyczaj jest to wtedy, kiedy najwięcej zadań spada na mnie w krótkim czasie, wtedy nakręcam się pozytywną energią jak zegarek – własnie jest ten czas !!!

Ten czas kiedy zamiast zazdrościć innym mamom chęci do działania, patrzenie na spełnienie innych tylko mnie nakręca, dodaje powera. Zmiany są dobre, chyba najlepsze na rozkręcenie siebie i ruszenie z miejsca. Nowy szablon bloga, pozbycie się kilku pochłaniaczy czasu, usunięcie niepotrzebnych profili z prywatnego facebooka, które tylko przysłaniały na mojej tablicy to co chcę zobaczyć. Trochę ruchu i zdrowego jedzenia – tak to też mnie mocno nakręca, chociaż jeszcze rok temu bym to wyśmiała.

Lipiec to miesiąc wakacji mojego syna, mogłabym powiedzieć, kurde to teraz całkiem już nic nie zrobię, ale nie! Koniec tego marudzenia i wmawiania sobie, że inni robią to lepiej ode mnie, więc w sumie po co ja mam coś robić i pokazywać innym, skoro na bank nikt nie chce oglądać. Tak, mam takie dni kiedy wmawiam sobie to co najmniej 1000 razy. Ale wiesz co? Rób swoje i przestań patrzeć na innych staje się moim mottem, które będę powtarzać sobie każdego ranka, w końcu i tak dużo już w sobie zmieniłam, czemu by nie zmienić „nie chce mi się i nie mam czasu” w „nie ma sprawy ogarnę to najlepiej jak umie i jeszcze ogłoszę to całemu światu”, a co! Przecież ja też jestem mamą, która świetnie łączy pracę z pasją i wychowywaniem dzieci. W ostatnim czasie znalazłam na to sposób, chcesz wiedzieć jaki? Już niedługo zdradzę Ci swój sekret.

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

2 KOMENTARZE

  1. Nie realizuje się w pracy , zajmuję się tylko domem i dziećmi .Zazdroszczę innym że potrafią pracować , ogarnąć domu i dzieci.Ja niestety jestem sama ze wszystkim bo mąż pracuje za granicą i jest tylko co drugi weekend w domu .Jedyne co udało mi się osiągnąć to to że schudłam i wreszcie będę wyglądać dobrze na plaży 😉

  2. Bo my Bliźnięta tak mamy 🙂 też chciałabym tyle rzeczy zrobić w domu, coś pysznego ugotować, pobawić się że starszakiem…Ale jak zwykle kończy się tylko na chęci i później na wyrzutach sumienia 🙁 po prostu nie ogarniam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here