Lepiej mieć 32 lata niż 22 i ścisk dupy

0
486
 
Tak mi się wydaje, że wczoraj pisałam Ci o tym jak to jest kiedy przekracza się tą magiczną 3 z przodu,jak to bardzo chciałam mieć znowu 20 lat. Przecież dosłownie wczoraj pisałam Ci jak mnie syndrom 30 latki przytłacza, jak to nie lubię siebie  i wszystko chcę zmienić. 

Teraz powiem Ci szczerze, bo może masz mniej niż 30 lat i może boisz się tak jak ja kiedyś, że całe życie Ci się skończy jak ta 3 z przodu się pojawi, a nie daj boże 32 lub więcej, bo to w sumie już pod 40 podchodzi i trzeba się szykować do grobu. Tak na prawdę moje życie zaczęło nabierać tempa jak skończyłam 30 lat, jak się ogarnęłam i w końcu zdałam sprawę, że młodsza już nigdy nie będę i trzeba wziąć się w garść, szczęście łapać gdzie się da, a nie tylko narzekać.
Mając dwadzieścia kilka lat ja miałam taki ścisk dupy, że dziwię się, że jestem teraz w tym miejscu, gdzie jestem, że mnie mąż już dawno nie rzucił dla innej, chociaż już tyle rozwodów z nim brałam, że udało mi się tyle w życiu osiągnąć – bo jeszcze 2 lata temu myślałam, że to tak niewiele. W sumie dwójka dzieci, jeden mąż, dom z ogrodem i dobrze prosperujący blog to może mieć każdy. Serio ja miałam taki ścisk dupy, że wszyscy mieli lepiej ode mnie, ja byłam tak zapatrzona w szczęście, karierę i podróże innych, że nie dostrzegałam tego co mam sama i przez to sama siebie ograniczałam. 
Ile ja czasu straciłam na myślenie czy aby na pewno to co robię spodoba się innym, no wiesz – zrobiłabym to czy tamto, ale co inni powiedzą i w rezultacie zamiast myśleć co robić, żeby być szczęśliwą, myślałam tylko o tym, żeby dogodzić innym.
Tak się k**** nie da !!! No po prostu nie i tyle – choćbyś sobie żyły wypruła to nie dogodzisz wszystkim i koniec. Ja nie wiem czy to kwestia wieku, czy dojrzałości, a może zmęczenia materiału, ale w tym roku mając 31 lat, w końcu do mnie dotarło, że jak sama o to szczęście i siebie nie zawalczę, to mogę się zesrać, ale sorry nikt za mnie życia nie przeżyje, nikt nie zajmie się moimi dziećmi lepiej niż ja, chociaż ma tysiące rad i gotowych przepisów jak powinnam to robić. Ja widziałam oczy patrzące na mnie wszędzie, gadające osoby za plecami śniły mi się po nocach, czy aby nie pomyśli sobie ktoś coś o mnie po przeczytaniu moich osobistych wpisów na blogu, czy aby mi matce wypada zrobić coś dla siebie – przecież wszyscy mówią, że nie, że jak chciałam być matką to mam być matką i tyle, a nie spełniać swoje marzenia.
Przez jakiś czas wydawało mi się, że jestem bardzo nieszczęśliwa, dawałam sobie wmawiać, że życie kończy się wraz z urodzeniem pierwszego dziecka, bo potem to już musisz robić wszystko pod nie, myśleć tylko o nim, siedzieć w domu, a jeśli chcesz coś dla siebie to tylko przez 15 minut jak ono śpi. O jezu ty na to wszystko patrzysz i nie grzmisz! Syndrom matki polki pracującej, wychowującej dzieci i idealnej pani domu – nie wierz w to! Tak się nie da, na pewno nie na dłuższą metę bo zwariujesz. 
 
Mi zajęło 32 lata, żeby w końcu zacząć dbać o siebie, żeby myśleć o tym co zrobić, żebym to ja i moja rodzina byłą szczęśliwa – a nie wszyscy dookoła i nawet jeśli się komuś nie podoba to w jaki sposób żyjemy, to mnie to nie obchodzi – bo właśnie tak jest nam dobrze. Przede wszystkim nauczyłam się też prosić o pomoc, nie jestem robotem, czasem tracę siły, mam gorszy dzień i mieć kogoś obok, kto pomoże mi w tym czasie to jest bardzo dużo.
Wiesz czego sobie życzę w tym dniu? 
Żeby ten ścisk dupy pojawiał się u mnie jak najrzadziej, żeby patrząc na idealne życie w internetach, być świadomą tego jak dużo szczęścia mam obok siebie. Życzę sobie bardziej doceniać swoją codzienność, nie zapominać o tym, że w jednej chwili można stracić wszystko.
Mając 32 lata jestem dokładnie w tym miejscu w którym chcę być – plewiąc swój mały ogródek, myjąc codziennie swoją podłogę, słysząc głośny śmiech dwójki zdrowych dzieci i pijąc wino z mężczyzną z którym pokonuję wszystkie problemy.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here