Marzenia wyrodnej matki

30
1899
 
Ostatnio Asia, która pisze bloga Antonoovka.pl rzuciła mi hasło #namarzenianigdyniejestzapozno i pozwoliła się na ten temat wypowiedzieć na jej blogu o TU. Chwilę musiałam się zastanowić nad tym co jej napisać, bo prawdę powiedziawszy po prostu nie pamiętam moich marzeń z dzieciństwa, za to doskonale wiem jakie jest teraz moje marzenie.

Wczoraj po ośmiu miesiącach wyszłam sama z domu na prawie pięć godzin. SAMA, SAMIUTKA, SAMIUSIEŃKA !!! Szok! Kilka godzin bez jednego dziecka przypiętego do cycka a drugiego cały czas marudzącego, przypiętego do nogi. Kilka godzin które trwały jak kilka sekund. Już zapomniałam jak to jest swobodnie chodzić po sklepach i nie myśleć o tym czy za chwilę nie będę musiała rozpinać bluzki albo bez pośpiechu przymierzyć spodnie. TAK! Wyrodna matka wyrwała się z domu po ośmiu miesiącach na zakupy, ale żeby było śmieszniej zakupy dla dzieci, bo się jakoś zima za szybko zrobiła a kurtek dzieci nie miały ani butów zimowych.
W strachu byłam bardzo, że Antosia nie wytrzyma bez mamy dłużej niż dwie godzinki, sama nie wiedziałam jechać – nie jechać? Na szczęście kiedy tylko babcia przyjechała Antosia miała mamę koło nosa, więc wiedząc, że ją zostawiam pod najlepszą opieką wyrwałam się do miasta. I mimo, że cały czas o dzieciach myślałam tak jakoś głowa mi się przewietrzyła, luzu trochę nabrałam i zatęskniłam za chwilą samotności.
I mimo, że tych marzeń z dzieciństwa nie pamiętam, pewnie dlatego że wszystkie mi się spełniły, to wiem jakie marzenie mam teraz. Marzy mi się spokój, cisza….. nie chyba jednak nie to, marzy mi się przypomnienie sobie o tym, że mam dopiero 30 lat a nie 50. Tak! Czuję się jak bym miała 50 lat, całkowicie zasiedziałam się w domu i poza przedszkolem Artura wychodzę jeszcze tylko do Biedronki na zakupy. Smutne to trochę, bo przecież to że jestem mamą dwójki dzieci nie musi znaczyć, że mam się zamknąć w domu, aż do ich osiemnastki. Ale chyba sama na siebie narzuciłam taki styl, Dla tej dwójki chcę być jeszcze lepszą matką niż byłam dla jednego: dla niej cyc na zawołanie dla niego ciepły obiad zawsze o tej samej godzinie, ciasto na deser i cała ja przez 24 godziny na dobę. Chociaż od kiedy jest Antosia z nami bardzo pomaga mi A. to i tak jestem cholernie przemęczona. Można by powiedzieć TAKI LOS MATKI, SAMA TEGO CHCIAŁAŚ!
Chciałam bardzo! i to co mam teraz jest spełnieniem moich marzeń, tylko w tym dążeniu do szczęśliwej rodziny zapomniałam o sobie i o tym, że oprócz mamy i taty jesteśmy też kobietą i mężczyzną.
Moje marzenie na teraz: weekend bez dzieci, a najlepiej kilka dni. Marzy mi się wyjazd z mężem i przypomnienie sobie, że MY też jesteśmy ważni, kilka dni spokoju w głowie, bez ciągłego strachu i patrzenia dookoła siebie. Ciągle biegamy oboje gdzieś mijamy się w tej codzienności, praca, dzieci, dzieci, praca. Usiąść, wypić razem kawę porozmawiać, ale zupełnie na inne tematy niż te poruszane na co dzień i przytulając się spacerować kilka godzin i myśleć o tym, że bez naszej miłości cały ten idealny stan nie jest taki jaki powinien być. Kilka dni na bycie znowu młodymi ludźmi, choć przez chwilę zapomnieć o obowiązkach i o tym że coś trzeba, kilka dni na robienie tylko tego co chcemy. Spać do 10, zjeść śniadanie i wrócić do łóżka, czytać książkę lub cały dzień leżeć na piasku, patrzeć w niebo i trzymać się za ręce, wieczorem pójść na kolację lub do klubu i jak za małolata przetańczyć całą noc.
Nie wiem czy tylko ja mam taki problem z odnalezieniem równowagi w byciu matką i byciu sobą czy większość matek tak ma? W sumie to przecież tylko ja stoję sobie na przeszkodzie, żeby np. nie pójść poćwiczyć godzinę dwa razy w tygodniu, albo nie wyskoczyć w niedzielę na spacer tylko z mężem. No bo przecież nikt sobie nie poradzi lepiej z moimi dziećmi niż ja, Antosia mnie potrzebuje cały czas, taka malutka jeszcze jest. Taaaaaaaaaaa cała matka! To chyba ja najbardziej boję się odciąć tą pępowinę od moich dzieci, przekonać się o tym, że już nie jestem im tak cały czas potrzebna, że u dziadków mają pewnie jeszcze lepiej niż w domu bo półka ze słodyczami zawsze pełna, a w domu matka słodycze dzieciom podjada. Sama nie wiem w którym momencie to się stało, że tak sfiksowałam na punkcie bycia matką polką, kiedy straciłam ten luz dwudziestolatki, bo chyba nie wraz z pierwszą sekundą kiedy stałam się trzydziestolatką?
Moje marzenie jest mało realne do spełnienia, myślę że tak przez kilka lat pozostaną jeszcze tylko w mojej głowie, ale Aśka twierdzi, że na marzenia nigdy nie jest za późno, więc marzę. A wy o czym marzycie? Tylko tak szczerze. Pierwsza myśl która wam przychodzi do głowy.
Marzy mi się weekend bez dzieci, czy to znaczy że jestem wyrodną matką? 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

30 KOMENTARZE

  1. Jak ja Cię dobrze rozumiem. Pola ma 9 miesięcy, a ja pierwszy raz wyrwałam sie do kosmetyczki na cale 30 minut… Mój Jot. czuwał ze śpiącymi dziećmi w samochodzie a ja niw chciałam stamtąd wychodzić. Cierpię na permanentne zmęczenie, marze o wakacjach bez dzieci, paru chwilach dla siebie.

  2. Tak bardzo o mnie. Mieszkam na wsi, mój mąż zabiera samochód do pracy. Moje wyjścia to raz dziennie spacer, z nadzieją, że kogoś znajomego spotkam, żeby móc do kogoś paszczę otworzyć, do kogoś dorosłego. Chciałam tego co mam, jestem szczęśliwa. Ale…masz rację, chciałabym sobie przypomnieć że mam 30 lat.

  3. Oczywiście że nie jesteś! Zabraniam Ci tak myśleć! Po prostu każda z matek potrzebuje chwili wytchnienia. Twoje marzenia o byciu tylko z mężem spełni się. Ale niestety za jakiś czas. Bardzo dobrze że byłaś na zakupach. Myślę że naładowalas baterię 🙂 pozdrawiam serdecznie!

  4. Ja niestety o sobie nie moge sie wypowiedziec bo nie mam dzieci, ale ma je moja siostra a ja traktuje je jak swoje Emotikon smile widzialam tez po mojej siostrze ze po śmierci drugiego jej dziecka i po pojawieniu sie trzeciego na świecie chciala spedzac caly swoj czas z dziecmi. Nic nie mogło jej od nich oderwac Emotikon smile ale w koncu wręcz wypchnelismy ją z domu na fitness i przepadla! Emotikon grin przypomniala sobie jak to fajnie jest spotykac sie z ludzmi i wychodzic bez dzieci Emotikon smile wiadomo że ciężko je zostawić z kimś kto nie jest Tobą ale moim zdaniem powinnaś sobie wyjsć raz-dwa razy w tygodniu na ćwiczenia albo zakupy zeby poczuć te endorfinki! A później z uśmiechem wrócic do dzieci, do domu bo nie ma nic bardziej wartościowego niż rodzina! :)) Pozdrawiam

  5. Nie jesteś wyrodną matką. Staniesz się nią jak nie spełnisz swoich marzeń. Będziesz coraz bardziej zmęczona, zła, krzykniesz na męża, dziecko raz drugi… mam co prawda tylko jedno dziecko, nie wiem jak to jest mieć dwójkę czy więcej. Domyślam się, że roboty jest więcej. To tym bardziej musisz odpocząć. Zrobić coś dla siebie. Naładować akumulator bo bez akumulatora nawet super-ekstra samochód nie pojedzie 🙂 czytam Cię już trochę i nie mam wątpliwości że jesteś super Mamą i ten jeden weekend bez dzieci tego nie zmieni. Pozdrawiam :-*

  6. Ja marzec o tym aby znalazł się lekarz który pomoże mojej córce wtedy mogę już umierać.A marzenia dotyczące mnie samej juz nie istnieją za dużo cierpienia i śmierci dzieci spowodowały brak marzeń.

  7. Ten weekend hmmmm … Chyba za sto lat. Ale od teraz to moje marzenie tez!!!!!!!!!!!!!! Ja jezdze jeszcze na zakupy do lidla i tyle.na rocznice slubu mielismy jechac na kolacje sami ale moje dzieci nigdzie indziej niz w domu nie chca spac i jakos tak czuja kiedy rodzicow nie ma w poblizu i ani mysla grzecznie spac i z naszych planow guzik. I tak mam wyrzuty sumienia jak zostawiam ich dluzej- takie skrzywienie no coz.

  8. Ja Ci życzę z całego serducha żeby Twoje marzenie się spełniło. Podziwiam Cię kobieto ile ty siły musisz mieć na co dzień, i tak sobię myślę że ty chyba jeszcze bardziej potrzebujesz tych kilku godzin dla siebie niż ja, żeby odpocząć i mieć siłę pokonywać przeszkody które wam ciągle się nadarzają 🙁 Trzymam za was mocno kciuki i przesyłam dużo buziaków :*

  9. Muszę tak zrobić, wiem tylko chyba sama sobie w tym przeszkadzam, bo boję się że jak tylko wyjdę za drzwi to Antosia zaraz będzie płakać, no ale wczoraj udowodniła że te dwie godzinki spokojnie beze mnie wytrzyma. Fajnie mieć taką siostrę jak ty 🙂

  10. Pierwsze o czym pomyślałam to większa rodzina. Tak, marzy mi się gromadka dzieci, nieduży dom, pełen gwaru i miłości <3
    A z marzeń przyziemnych i łatwiejszych w zrealizowaniu to WSPAĆ SIĘ, wyjechać na kilka dni sama.

  11. Czytając ten artykuł do porannej kawy zastanawiałam się czy pisałaś właśnie o mnie… matce, która siedzi w domu (już 5lat – z małą przerwą), matce, która w myślach pokutuje za wyjście do fryzjera na godzinkę. Aż w końcu polegnie i kupi farbę i nałoży na włosy jak już dzieci śpią. Matce, która wciąż słyszy, że tak cudownie wychowuje swoje dzieci i że powinna mieć jeszcze kilkoro (sic!) bo sa takie ułożone i śliczne! Słyszac takie słowa o mało na zawał nie zejde. Wszyscy mówią, że przy dwójce to już z górki, już lepiej, guzik prawda. Dwa razy więcej pracy i czas trzeba umiec podzielić na dwoje żeby zaspokoić potrzeby wszystkich, a próbować przy tym zagłuszyć swoje potrzeby. Oj czuje, że się mocno zaniedbałam przez te lata i to nie tylko z wyglądu, ale przede wszystkim wypadłam z rytmu prawdziwego życia. Mój mózg funkcjonuje już tylko na poziomie obiad, pranie, prasowanie, zabawa, nauka, zakupy… gdy siadam do książki wieczorem to zastanawiam się czy wszystko zrobiłam, czy przygotowałam na jutro potrzebne dzieciom rzeczy, czy aby na pewno wyprałam mundurek i schnie na kaloryferze. Ale marzy mi się wyjście na impreze, do teatru czy gdziekolwiek tam gdzie będę mogła odpocząć nie martwiąc się tym co w domu. Niestety mieszkamy z dala od rodziny w dużym mieście i nie ma z kim zostawić dzieci. Tak jak i TY marzę o weekendzie z mężem, o wspólnym wypadzie w góry, ognisku… Może kiedyś się uda.

  12. Wiesz co, wzruszyłam się czytając Twój komentarz bo chcemy wychować swoje dzieci jak najlepiej dać jak najwięcej miłości, ale przez to że zapominamy o sobie uczymy je tego czego nauczyły nas nasze mamy i babcie, że matka ma siedzieć w domu z dziećmi, nie ważne że przestajemy czuć się kobieco, nie wazne że ta pustka w naszych sercach rośnie, i mimo że próbujemy ją zagłuszyć to się nie da. Mamy poczucie winy że chcemy godzinę posiedzieć same, już nawet nie wychodzić z domu ale zamknąć się w swoim pokoju i nie słyszeć że za drzwiami woła nas dziecko.

  13. Jestem mamą jak na razie tylko jednego Skarbka 🙂 I od 8 miesięcy jakoś tak dziwnie, trudno mi wyjść z domu 😉 „Wyjście”, które trwa ok. 1,5 h …:) Ale wiem, że tak nie będzie zawsze …. i może dlatego teraz gdy jest taka malutka chcę jej poświęcić swój czas maksymalnie:) Ps.Kinia marzenia się spełniają i pewnie za jakiś czas przeczytamy o Twoim wymarzonym weekendzie 🙂 A mamą wiadomo, że jesteś cudną 🙂

  14. A mi się marzy…tropikalne lato w środku zimy! tak, wygrzać się w śródzeimnomorskim słońcu popijając drinki z palemką 😉 ale z całą rodzinką, nie wyobrażam sobie wyjazdu bez dziecka, czemu ? bo jestem z nią na co dzien i nigdy nie zostawiłam jej na dłuzej niż 3-4 h z babcią. Może dlatego że jeszcze , tak jak piszesz nie odciełam "tej pępowiny" i wakacje bez niej byłyb gorszym stresem jakbym na cały tydzień miała wyjechać tylko z mężem, ale mam nadzieje że kiedy się to zmieni, dzieci podrosną, będziemy w stanie je zostawić na kilka nocy z babcią i razem wybierzemy się na babski weekend w spa 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here