Wielki Come Back

2
353

Kolejny wielki come back z mojej strony – mam nadzieję, że tym razem zostanę tu na dłużej i te moje wpisy znów będą regularne i chętnie będziecie mnie Tutaj odwiedzać. 

Trochę Ci się dziś będę chciała wyżalić i usprawiedliwić czemu porzuciłam to miejsce na rzecz social mediów, głównie Instagrama – bo tam byłam i jestem cały czas w miarę regularnie, więc można śmiało podglądać co u nas w fistaszkowym świecie słychać. Bo w tym naszym realnym świecie dzieje się dość dużo, dzieciaki rosną z prędkością światła, co chwilę zdobywają nowe umiejętności, coraz więcej chcą doświadczać i wydaje mi się, że wymagają znacznie więcej czasu niż jako małe bobasy – chociaż wtedy byłam pewna, że już więcej czasu poświęcić się im nie da. W zasadzie teraz jest to zupełnie inaczej spędzony czas, wydaje mi się bardziej intensywny nie tyle fizycznie co psychicznie. Nieraz trzeba się nieźle nagłówkować co odpowiedzieć na tysiące pytań zadawanych przez nie, pomyśleć o kreatywnej zabawie, którą nie znudzą się po 10 minutach i gdzie je tu zabrać bo w domu niekoniecznie chcą już spędzać tyle czasu i przede wszystkim trzeba sporo czasu poświęcić na naukę czytania, pisania, liczenia itp. Być może dlatego jest mnie tu mniej?

Robię też mniej zdjęć, Artur to już nawet umie z naszych sesji zrobić niezły biznes, ale w sumie nie ma się mu co dziwić, prawdopodobnie żyłkę do biznesu ma we krwi. Antosia – mój aniołek, do zdjęć jest zawsze chętna i uwielbia się stroić, robić pozy i być moją modelka. Ale głównym powodem dlaczego tych zdjęć już tyle nie robię jest moja psychika, w zasadzie to też główny powód dlaczego nie piszę. Te zdjęcia zawsze wydają mi się niewystarczające do publikacji, im więcej oglądam fotografii innych tym bardziej moje stają się jeszcze gorsze i kiepskie w moich oczach. A skoro ktoś robi to lepiej ode mnie to po co w ogóle sięgać po aparat – tylko gdyby tak wszyscy myśleli jak ja, to nie było by teraz tylu cudownych zdjęć, po prostu każdy robi to inaczej i po swojemu – mi jest ciężko to sobie w głowie poukładać.

Wydaje mi się, że już gdzieś o tym pisałam, już kiedyś się w ten sposób usprawiedliwiałam, ale głównie chyba sobie to tak tłumaczę – ludzie nie lubią czytać, że komuś jest dobrze, że ktoś jest szczęśliwy, lepiej poczytne artykuły są o tym jak zaczyna  się źle dziać, jak się narzeka i ogólnie wszelkie intrygi i artykuły na „nie”. Nie wiem czy Ty też to zauważyłaś, ale ja widzę tą tendencje wszędzie, na Instagramie są mega popularne profile, gdzie każdego dnia zaskakuje cię inna intryga. A u mnie jest tak spokojnie, błogo, czuć zapach tak bardzo nie lubianego „lukrowego” macierzyństwa, bo zgodne małżeństwo z w miarę ułożonym spokojnym życiem jest nudne i takie prozaiczne. A my lubimy podglądać osoby, gdzie dużo się dzieje, gdzie są dalekie podróże, romanse i rozstania. I ja się nie dziwię, bo skoro u mnie jest „normalna” proza życia, to fajnie dla odmiany podejrzeć co dzieje się ciekawego u innych – ja też tak mam.

Tylko, że u mnie to podglądanie „ciekawszego” życia od mojego kończy się mega fatalnym samopoczuciem. Wiesz, ja w zasadzie nie mam czego nikomu zazdrościć, bo na tym etapie życia w którym jestem – jestem totalnie z niego zadowolona i bardzo szczęśliwa. Ale wiesz, zawsze jest z tyłu głowy ta myśl, że mogło by być lepiej, patrząc na to jak ktoś ma piękniejsze wnętrza, świetną sylwetkę, fajniej się ubiera lub po prostu wzbudza większe zainteresowanie w necie to trochę przytłacza. Ja doskonale wiem dlaczego mnie to tak dołuje i im więcej przeglądam instagram i widzę, że u innych ciągle się coś dzieje, a u mnie zastój (mimo, że dzieje się równie dużo co u innych, tylko ja tego nie pokazuję) bo mi brakuje pewności siebie. Serio!!! Mój poziom pewności siebie jest na pozycji minusowej i tak jak sobie o tym myślę to od zawsze byłam skrytą osobą i taką lubiącą stać z boku przyglądając się wszystkim, ale teraz to totalne przegięcie. Nie wiem z czego to wynika, życie mam fajnie ułożone, zdrowe śliczne dzieciaki, trenuje 4-5 razy w tygodniu i zdrowo się odżywiam, więc chyba gruba nie jestem, totalnie nie umiem się ubrać i umalować, ale umówmy się spora większość kobiet też tak myśli o sobie, a z podniesioną głową idą przed siebie – więc czemu ja jestem taka przytłoczona? Nie wiem, ale wiem, że właśnie to jest powodem tego, że na blogu się nie udzielam prawie w ogóle i na istagramie też mnie dużo mniej niż w poprzednim roku.

Blog był od zawsze moim lekarstwem na stany „depresyjne”, wtedy gdy mam mocny dołek psychiczny – jak by tego nie nazwać, zawsze wtedy, gdy mi było źle to moje małe miejsce w sieci mocno mi pomagało. Z pewnością dlatego, że Ty tu zaglądasz, zostawiasz komentarze, lajkujesz, dodajesz otuchy i dajesz wsparcie. To jest też moje miejsce w którym „wychodzę do ludzi”, bardziej się otwieram, mogę sobie pogadać, wyżalić się z moich błahych problemów, które gdzieś tam w środku mnie uwierają, ale też fajna odskocznia, gdzie mogę popisać o łatwych i przyjemnych tematach.

WIĘC, TAK WRACAM, z mega motywacją i ochotą do pracy, chciałabym, żeby to miejsce było takie jak kiedyś, pełne moich emocji i wspaniałych czytelników, którzy zaglądają tu po odrobinę inspiracji, uśmiechu czy żeby po prostu, przeczytać, że inni mają dokładnie takie same problemy i poczuć ulgę.

Cieszę się że jesteś tu razem ze mną !

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

2 KOMENTARZE

  1. oj do zdjęć to Ty w ogóle nie masz racji – robisz pielkne zdjęcia- chodz mało mnie to zawsze oglądam z podziwem .Ciesze się,że wracasz:) daj czadu i zapomnij o złym samopoczuciu:)

  2. Zawsze lubiłam czytać Twoje wpisy i z niecierpliwością czekam na kolejny. Dla mnie jesteś fajną mamą i piękną kobietą. Nie lubię sensacji, lubię czytać o prawdziwym życiu a nie na pokaz. Ty zawsze pisałaś prosto i przekazywalas uczucia. I to w Tobie lubię 😘

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here