10 rzeczy, które motywują i pomagają mi w odchudzaniu / w zmianie stylu życia na zdrowy

10
610
 
Ile ja się w swoim życiu odchudzałam, ile razy zaczynałam i jak szybko kończyłam tego nawet nie wiem ja, to moje dbanie o siebie było zawsze nieprzemyślane bez określonego celu. Od tak bo chciałam być szczuplejsza, ale nigdy też się jakoś bardzo do tego się nie przykładałam, tydzień jadłam mniej w następnym nadrobiłam i tak w nieskończoność. 

Dopiero, gdy urodziłam drugie dziecko i zaczęłam nie mieścić się w rozmiarze 38, chociaż nie to było najważniejsze, a fakt, że jedzenie zaczęło mną rządzić, że w zasadzie całe moje życie kręciło się wokół niezdrowego i tłustego jedzenia, a mój kręgosłup wołał o pomstę do nieba, stwierdziłam STOP – koniec z wyniszczaniem swojego organizmu, a przy okazji całej mojej rodziny.
Swoje życie zaczęłam zmieniać tamtej wiosny, powoli i stopniowo, bez drastycznych diet i odmawiania sobie, ale o tym pisałam Ci już kilka miesięcy temu TU. Ważne jest to, że przez te kilka miesięcy miałam tylko dwa upadki, jeden lekki podczas wakacji i wzmożonej ilości wyjazdów i imprez i drugi – ostatni, bardzo ciężki bo nie mogę podnieść się do dziś – w święta, potem sylwester, znowu wyjazdy, imprezy i tak w kółko.
A ja mam tak, że albo na maksa albo wcale, nie umiem tego wypośrodkować, ale nawet jeśli przeżyłam swój najgorszy dołek od czasu kiedy zaczęłam, to wiem, że przeszłam przez ten czas ogromną przemianę i nie mogę tego zaprzepaścić.
Dlatego postanowiłam sobie przypomnieć i spisać najważniejsze rzeczy, które motywują mnie do działania i pomagają mi w odchudzaniu. Chociaż odchudzanie to dla mnie bardzo złe słowo, ja od kiedy zaczęłam moją przemianę nieustannie twierdzę, że się nie odchudzam, a uczę się zdrowo żyć.

LUSTRO

Tu chyba Cię nie zaskoczę, największą moją motywacją jest odbicie w lustrze, a w zasadzie ogromna chęć zmienienia tego odbicia na lepsze. Ja mojego odbicia bardzo nie lubię, chociaż już trochę bardziej je akceptuję niż to było wtedy. Ale lustro też pokazuje mi efekty mojej pracy i utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze robię.

WATER TIME PRO

Czyli aplikacja, która przypomina mi o piciu wody, nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie wypicie 2 litrów wody dziennie to nie lada wyczyn. Ja w zasadzie powinnam wypijać więcej bo piję 2 kubki kawy, co liczy się ujemnie, ale mój cel od kilku miesięcy to 2 litry czystej wody. Aplikacja bardzo mi w tym pomaga, w ustawionym czasie słyszę dźwięk przelewającej się wody co po prostu mnie mobilizuje do picia częściej, a w mniejszych ilościach.

PULSOMETR / ENDOMONDO

Jakiś czas temu kupiłam sobie pulsometr, który zakładam podczas każdych ćwiczeń, mam go połączonego z aplikacją Endomondo i dzięki temu dokładnie wiem np. ile kalorii spaliłam, jakie miałam średnie tętno, jaki dystans pokonałam itp. Obrałam sobie założenie, że moje minimum kaloryczne podczas treningu to 600 kcal i ćwiczę dopóki go nie osiągnę, natomiast średnie tętno pomaga mi ćwiczyć w najefektywniejszy sposób. Bardzo polecam takie urządzenie.

PLAN / ORGANIZACJA

Zapisuję wszystko, a potem porównuję i wyciągam wnioski. Endomondo pozwala mi porównać sobie efekty z określonego czasu, aplikacja do picia wody pokazuję mi kiedy piję jej więcej, a kiedy mi trudno osiągnąć cel. Przede wszystkim planuję jadłospis na cały tydzień, dzięki temu nie jem byle czego jak jestem głodna, planuję godziny treningów i nastawiam się na niego już wcześniej.

TRENING

Co może bardziej zmotywować jak cieknący pot na ciele? Przed tymi cholernymi świętami byłam już tak przyzwyczajona do ćwiczeń, że dzień bez treningu był dla mnie dniem straconym, czuła się wtedy źle, miałam za dużo energii i zbyt dużo wyrzutów sumienia. Dlatego nie trenowałam tylko w weekend – mięśnie też muszą mieć czas żeby się zregenerować.

CENTYMETR

Nie waga. Kilka miesięcy mi zajęło, żeby zrozumieć, że waga jest moim wrogiem, a centymetr przyjacielem. Było tak, że waga nawet nie drgnęła, a centymetry leciały w dół i motywowały do dalszego dbania o siebie. Fakt ważę się nadal, ale zdecydowanie rzadziej i ma to mniejsze znaczenie niż pomiary centymetrem.

GRUPA WSPARCIA / METAMORFOZY

Zapisałam się na Facebooku do chyba dwóch grup, gdzie dziewczyny bardzo się wspierają, pokazują swoje metamorfozy, piszą co jedzą, jak sobie radzą w trudnych dla siebie dniach, przede wszystkim pokazują, że można osiągnąć wszystko jeśli się tego bardzo chce i mocno nad tym pracuje. Pokazują jak jest na prawdę w realnym życiu , a nie w obrobionym photoshopem. Możesz zajrzeć TU i TU.

BIELIZNA / SUKIENKA

Jakiś czas temu zobaczyłam go na instagramie, był piękny, koronkowy, seksowny, delikatny i taki nie na moją sylwetkę. Zakochałam się w staniku, serio! Nigdy takiego nie nosiłam, zawsze były to klasyczne biustonosze normalnej polskiej mamuśki, ale zapragnęłam mieć coś seksownego, coś co pozwoli poczuć mi się kobietą jaką jeszcze nigdy nie byłam. Do tego chciałabym założyć normalną sukienkę nie tunikę, tylko opinającą sukienkę, bez ciągłego myślenia, tu mi odstaje, a tu muszę wciągać. Te dwa zdjęcia to moje marzenie, i motywacja, nie dla kogoś tylko dla SIEBIE.

LATO

Słońce, plaża, morze i ja w dwuczęściowym stroju kąpielowym – mamuśka dwójki dzieci. Widzę to moimi oczami wyobraźni i nie mówię sobie – może tak będzie – ja WIEM, że tak będzie i zrobię wszystko, żeby po pięciu latach w opalaniu się w jednoczęściowym kostiumie opalić też brzuch – taki który będę akceptować i nie będę zakrywać ręcznikiem.

CEL

A raczej jego wizualizacja i podświadomość, która wierzy, że ten cel zostanie osiągnięty. Mój główny cel to ważyć 59 kg, czyli w zasadzie tyle ile ważyłam jeszcze przed studiami, ale każdego dnia stawiam sobie mniejsze cele: zjeść tylko to co zaplanowałam, zrobić trening, spalić odpowiednią liczbę kalorii – chociaż nie liczę ile ich jem bardzo lubię liczyć ile ich spalam i mnóstwo innych, które odhaczam każdego, dnia, tygodnia. Bo wiem, że te mniejsze osiągnięcia przybliżają mnie do głównego celu – akceptacji swojego ciała, zdrowego trybu życia i przestania być tak cholernie uzależnioną od słodyczy i niezdrowych zapychaczy.
Ok. Cel wyznaczony, motywacja jest, plan działania na najbliższy miesiąc jest – więc dziś znowu zaczynam. Cały czas mając w głowie, że to nie jest kolejny początek, zdecydowanie to była tylko krótka przerwa, nie załamuję się, że moje starania poszły na marne – o nie, każdy upadek, a w zasadzie podniesienie się z niego pokazuje naszą moc.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

10 KOMENTARZE

  1. Wow! Ja się zbieram od miesięcy i nic. Z kim ćwiczysz? Polecam codzienniefit.pl. zajrzyj jeśli nie znasz tej dziewczyny. Warto się z nią zaprzyjaźnić. Nie będę pisała, że super wygląda i ma świetną figurę. Ona po prostu ma głowę na karku. Trzymam kciuki i zapisuje Twój post jako motywujący. Pozdrawiam

  2. sama ćwiczę i chodze na treningi personalne, miałam problemy z kregosłupem i nie mogłam ćwiczyć z internetem nie wiedząc co mi pomaga a co szkodzi, ale teraz już jest lepiej, i tą panią też obserwuję 🙂

  3. my wszędzie staramy się chodzić pieszo. Nawet do pracy, a trwa to 45 minut w jedną stronę! Energii i chęci dodaje nam dieta warzywna, która jest lekka i odrywa pupy od kanapy 😉

  4. Teraz nie mam tyle samozaparcia co kiedyś. W wieku 17 lat schudłam 22 kg, teraz mimo, że chodzę na siłownię i dbam o to co jem, rytm życia przy dziecku, kiedy nic nie można zaplanować, uniemożliwia regularne posiłki. Za Ciebie trzymam kciuki

  5. U mnie jeden z problemów to za mała ilość picia wody przydałaby mi się ta aplikacja , ćwiczę 100 przysiadow dziennie plus mały rozruch , na wiosnę planuję dołożyć spacery lub rower 😉 jedzenia nigdy nie zmieniam .Trzymam kciuki za Ciebie i za siebie 😉

  6. Mnie nic nie potrafi zmotywować 🙁 Nie działają piękne sukienki, wzrok męża uciekający za inną kobietą, czy ciężki oddech po wejściu na piętro. / rzepaczki.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here