10 grzechów, które sprawiają, że twoja waga stoi w miejscu

7
197

 

Żaden tam ze mnie znawca, ani żywieniowy ani treningowy, ale od ponad dwóch miesięcy zmieniam swoje życie i interesuje Cię jak to jest w moim przypadku. Dostaję wiadomości prywatne, że Ty też tak jak ja byłam, zasiedziałaś się na tej kanapie i niby mocno chcesz i nawet próbujesz coś z tym robić, ale nie wychodzi bo waga nie chce nawet drgnąć.

W tej chwili masz tą swoją wagę albo wyrzucić przez okno albo schować głęboko do szafy. Serio!!! Od tego masz zacząć swoją przemianę, chyba, że chcesz w między czasie zwariować i dostać bzika na punkcie kilogramów.
 
To grzech nr. 1 – za często wchodzisz na wagę !!! Popełniałam ten grzech wiele razy, za każdym razem dołując się jeszcze bardziej, bo niby jadłam zdrowo, a tu z tyłka nawet gram nie zszedł. Od dziś to centymetr jest Twoim wyznacznikiem zmian. oczywiście raz na miesiąc dobrze jest się zważyć, ale to nie waga mówi o tym czy jesteś szczupła. Przecież możesz w dniu ważenia mieć np. więcej wody w swoim organizmie, mięśnie też ważą i im więcej będziesz ich mieć tym Twój tłuszcz będzie znikał ,ale to nie znaczy, że będziesz ważyć mniej. Ja przez dwa miesiące schudłam 5 kg to według mnie mało, ale za to w centymetrach widać znaczną różnicę, do tego ciało jest elastyczne i jędrniejsze. Więc jeśli Twoja waga Cię demotywowała wywal ją !
Grzech nr. 2 – nie jesz śniadania Moim pierwszym śniadaniem była zawsze mocna kawa, która skutecznie zaspokajała mój głód do 10 i wtedy dopiero jadłam pierwszy posiłek. Na początku mojej zmiany było mi bardzo Ciężko się przestawić na śniadanie, które trzeba zjeść do 30 minut po obudzeniu się, no bo jak trzeba dzieci ubrać, do przedszkola wyszykować i je nakarmić, to ja na szarym końcu jak znajdzie się chwilka, a wcześniej wstać niż dzieci póki co nie ma szans. Zmieniłam więc kolejność pierwsze jest śniadanie, a dopiero potem kawa. Mój organizm był już przyzwyczajony, że o tak wczesnej porze nic nie jem, że musiałam się zmuszać. Teraz od razu po obudzeniu czuję głód, i pierwsze o czym myślę to właśnie śniadanie.
Grzech nr. 3 – za małe porcje posiłków, a za duże przekąsek  Kiedy próbowałam schudnąć myślałam, że wystarczy, że będę mniej jeść. Ograniczałam swoje porcje do minimum, jedna kanapeczka, jeden ziemniaczek, mała miseczka sałaty, a wieczorem byłam tak głodna, że krążyłam tylko między szafkami co trochę podgryzając, a to suszone owoce, a to wafle ryżowe i krakersy. Kiedy przez cały tydzień spisywałam wszystko co jadłam, dosłownie nawet jednego rodzynka wyszło, że pochłaniam mega duże ilości takich przekąsek co to niby mają mi zastąpić słodycze. To nie jest grzech to jest całkowite skazanie się na porażkę. Żeby schudnąć musisz jeść!!! Zwiększyć porcje swoich zdrowych posiłków tak, żeby wieczorem nie mieć ochoty na podgryzanie.
Grzech nr. 4 i 5 – nieregularne posiłki i brak planu Od kiedy mieszkamy na swoim jemy regularnie, różnica jeśli jest to około 30 minut. Wypracowaliśmy sobie ten system, głównie dzięki mojemu mężowi i jego pracy. W zasadzie od 3 lat w ciągu tygodnia jemy regularnie, więc czemu moja waga zamiast spadać ciągle rosła? A no właśnie dlatego, że nie jedliśmy śniadań, a o 10 mocno głodni pochłanialiśmy masę białego pieczywa i kiełbasek. Nie planowałam posiłków, więc jedliśmy po prostu to na co złapała nas ochota, a wiecie, że ludzi głodnych raczej nie nachodzi ochota na sałatkę, wieczorem zazwyczaj zamawialiśmy pizze albo kolejną porcję białego pieczywa okraszoną czymś zielonym. Brak planu potrafi zniweczyć mój wysiłek na treningu bo łapię po prostu to co jest pod ręką. Musisz poświęcić jedną godzinę tygodniowo i zaplanować wszystkie posiłki, jeśli wiesz co masz zjeść nie najdzie Cię ochota na niezdrowe szybkie danie.
Grzech nr. 6 – brak konsekwencji i tu Cię mam prawda? Czy to Twój największy grzech, który popełniasz próbując zmienić swoje nawyki? Cały tydzień jesz tylko sałatki, a jak przychodzi weekend to pochłaniasz wszystko to na co miałaś ochotę przez cały tydzień, bo w końcu nagroda Ci się należy? I słusznie! Życie ma się jedno i ja nie jestem zwolenniczką popadania w paranoje, liczenia kalorii i odmawiania sobie tego czego kochamy, jest oczywiście ALE, ale w umiarze. Ja uwielbiam lody i nie wyobrażam sobie w niedzielne popołudnie z dzieciakami nie pójść na lody i to jest moja nagroda, nie pochłaniam całego pudełka, nie jem wszystkich słodyczy na jakie mam ochotę, wybieram jedną rzecz. Jeśli idziemy na grilla to też nie jest tak, że siedzę przy butelce wody, oczywiście jem to na co mam ochotę, ale w pomniejszonych ilościach. Chodzi o to, żeby przesadne nagradzanie siebie za wysiłek nie weszło Ci w nawyk, bo wtedy po prostu zmarnujesz to na co tak ciężko pracujesz, ale żeby Cię pocieszyć to Ci powiem, że im więcej masz mięśni tym więcej bezkarnie możesz jeść 😉
Grzech nr. 7 – nie ćwiczysz Niby mówi się, że spacer z dzieckiem to już aktywność, która pozwala utrzymać wagę, ale nie oszukujmy się, jeśli chcesz spalić kalorie spacerując z dzieckiem to musi to być co najmniej marsz. Ja wiem, że szalenie trudno jest znaleźć nawet 30 minut dziennie, żeby poćwiczyć, że w domu samej się nie chce, a wyjść na aerobik nie ma jak. WIEM bo mam tak samo. Ale jeśli chcesz coś w sobie zmienić to MUSISZ zacząć ćwiczyć minimum 3 razy w tygodniu. Ćwiczenia będą Cie bardzo motywowały do utrzymania swoich założeń, jeśli będziesz ćwiczyć automatycznie będziesz mniej jeść bo Ci będzie szkoda tego wylanego potu. Poszukaj na internecie ćwiczeń które będą Tobie odpowiadały, może Tabata, którą robi się w 15 minut? Tylko nie popełnij przy tym grzechu nr.8
Grzech nr. 8 nie rozciągasz się i nie rozluźniasz mięśni 
bo niby po co na to tracić czas prawda? To jakie rozciąganie i rozluźnianie jest szalenie ważne uświadomiła mi dopiero moje trenerka. Po bieganiu, ćwiczeniach, jeździe na rowerze masz się rozciągać po to, żeby Twoje mięśnie szybciej się regenerowały, a Ty następnym razem mogła jeszcze więcej zrobić i skuteczniej ćwiczyć. Jeśli boli Cię kręgosłup to wiedz, że to wina nie rozciągania.
Grzech nr.9 –  podjadasz, ale czy ja coś tutaj muszę dodawać? Na pocieszenie powiem Ci, że ja też czasami podjadam dzieciom herbatniki, ale zanim to zrobię wypiję litr wody, umyję zęby i jeśli nadal mam taką ochotę na słodycze, że mi się wydaje, że jak tego nie zrobię to zejdę, ale nie daj boże kogoś rozniosę, to bez wyrzutów sumienia kilka jem.
 
Grzech nr 10. – jesteś na diecie !!! Nie wiem, może tylko ja tak mam, ale jak tylko chociażby pomyślę o tym, że jestem na diecie to z automatu robię się głodna. Dlatego zmieniłam swoją taktykę – zmieniłam styl życia. Ja nie jestem na diecie, wręcz mnie wkurza jak ktoś mówi, że się odchudzam – ja tego nie robię, ja po prostu próbuję zdrowo żyć dla lepszego samopoczucia psychicznego i fizycznego, a że skutkiem ubocznym jest utrata wagi to tylko dodaje mi motywacji do działania.
Pewnie Cię zastanowi, że we wpisie o moich sposobach na zmianę nawyków pokazuję Ci zdjęcia mojej córki, ale wiesz co? Ona jest moją największą motywacją. Nie chcę za 5 lat musieć znajdować wymówek, żeby nie jeździć z nią na rowerze, albo nie chodzić na basen, bo ciągle mnie coś boli, bo wstydzę się sama siebie. Chcę jak najdłużej cieszyć się zdrowiem i być aktywna dla moich dzieci. I Ty też musisz znaleźć taką motywację, jeśli nie dajesz rady zrobić tego dla siebie zmień swoje życie dla swoich dzieci i naucz je jak zadbać o siebie.

 

Uffff jak już dobrnęłaś do końca wpisu mam dla ciebie niespodziankę, zapewne zwróciłaś uwagę na te piękne pufy i dywan, mam dla Ciebie zniżkę 10% na wszystkie produkty Wood’n’wool, wystarczy, że wpiszecie hasło „fistaszkowelove”. Mają cudowne produkty, które wykonują ręcznie, a wszystko jest dopracowane w najmniejszym szczególe, widać, że przedmioty robione są z wielką pasją i miłością, a żeby je zobaczyć wystarczy zrobić klik. Rabat obowiązuje do 05.07
łóżeczko – Pinio
sukienka Antosi – Pralines
pościel, koc, króliczki oraz zabawki – Tout-petit
plakat – Mukakiandfriends

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

7 KOMENTARZE

  1. Ja tez jestem ciagle na diecie hihi obrotowej – gdzue sie nie obrócę tam żarcie. U mnie najlepszym sposobem na schudnicie jest zajście w ciàże. Tak tak, po każdej ciazy jestem o polowe chodza. Wiecej sie ruszam, mniej i bardziej zdrowo jem i efekty sa błyskawiczne !!!

  2. Ja nigdy nie byłam na diecie , no chyba że stresowej , bo wtedy nerwy mnie zjadały i bylam chuda .Miałam parę dramatycznych zdarzeń w życiu , które mnie dochudziły.Zresztą akceptuję swój wygląd 😉

  3. Ostatni raz weszłam na wagę jak wyszłam po.porodzie ze szpitala ? wiem ze jeszcze mi trochę brakuje do swojej wagi. Ale jakoś sie tym nie przejmuje mimo wszystko nie mam czasu pomyśleć o tym ? ale muszę w końcu się wziąć za siebie ? napewno skorzystam z tych rad ?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here