Dlaczego przestałam pisać o tym jak mi źle, bo mam dwójkę dzieci i stertę prania

19
88

 

Byłam dziś z rodziną w galerii, bo syn pierwszy raz do kina na bajkę poszedł, więc sobie od razu wypad zrobiliśmy. Obiad w restauracji, kino i mega szybki shopping. I w tej galerii była dziś zbiórka pieniędzy na chorego chłopca, licytacja, sprzedaż domowych ciast. Ja o tym chłopcu już słyszałam wcześniej, udostępniałam dalej informacje by jak najwięcej osób zobaczyło – pomogło. 

Chwilę postałam w miejscu gdzie się to wszystko działo, słuchałam jak licytują różne przedmioty, patrzyłam jak ludzie ze szczęściem w oczach licytowali, nie ważne czy za małe pieniądze czy za duże, cieszyli się, że pomogli. Widziałam jak obserwujący biją brawo z uznaniem i dopingiem, żeby podbijać cenę. Widziałam ludzi kupujących ciasta od kobiet, które dzień wcześniej zamiast spędzić inaczej czas, odpoczywać w sobotę, w kuchni dzień spędziły by choć pracą swoich rąk pomóc temu chłopcu. Widziałam jak napełniają się małe puszki pieniędzmi, jak ten grosz co w kieszeni tylko nam miejsce zabiera, jak jakiś niechciany i mniej znaczący, w tej puszcze nabierał ogromnej wartości.
Każdy pomagał jak mógł i nie liczy się tu ile kto dał, tylko, że dał bo to tak jakby kawałek swego dobrego serca dawał, dla dziecka, którego nawet nie zna, dla obcej osoby, a to przecież nie jest takie proste, takie oczywiste, że ludzie tak z pomocą chętnie idą.
To dziecko może teraz leży w ramionach mamy, której serce połamało się na miliony kawałków słysząc diagnozę lekarzy. Jego mama z bezsilności zaciska je mocniej, próbując ratować swoją miłością, nie wiedząc co przyniesie kolejny dzień. Nawet nie umiem sobie wyobrazić jej bólu.
A ja dwójkę zdrowych dzieci mam i do kina mogę z nimi wyjść i na spacer pójść. Nawet kiedy wkurzają mnie tak mocno, że mam ochotę na księżyc je wysłać to wiem, że za moment się do mnie uśmiechną, przytulą. Wiem, że są bezpieczne.
Mam zdrowe dzieci, pewnie dlatego nie boję się na nie krzyknąć, zezłościć się na swoje życie, że mi dziś nie tak poszło jak bym chciała, że wydaje mi się , że mogłabym więcej, mocniej, szybciej. Ja jestem zdrowa i może dlatego trudniej mi jest docenić małe rzeczy, bo przecież pewnie jestem nieśmiertelna. Sama przyznaj, że nie myślisz o tym, że jutro może zawalić się świat,  myślimy, że jak jest dobrze to tak będzie już zawsze.
Patrząc dziś na tych wszystkich ludzi i myśląc dlaczego tu przyszli, ze łzami w oczach patrzyłam na te moje wrzeszczące i marudzące dzieci. Doceniam bardzo to co mam, sama się sobie dziwię, że kiedyś nie umiałam się cieszyć z tego, że chciałam więcej, a więcej nigdy mieć nie będę – bo mam już wszystko.
Są takie dni, że czas się na chwilę zatrzymuje, innym razem pędzi jak szalony. Jednego dnia mamy dość wszystkiego i wszystkich, innego łzy szczęścia same cisną się do oczu. Kiedy patrzę na to jaka nieszczęśliwa byłam, przez swoją głupotę, przez to, że nie umiałam wziąć się w garść, tylko narzekałam i nic z tym nie robiła, to mam ochotę palnąć się w łeb.
Teraz też narzekam, no jasne, przecież jestem tylko człowiekiem, do tego matką dwójki dzieci. Gdybym nie dała upustu swoim złym emocjom prędzej czy później wylądowałabym w psychiatryku, ale zdecydowanie mniej niż kiedyś. Dlatego może te moje ostatnie wpisy są takie mdłe, bardziej słodkie. Może nawet myślisz, że przeszłam na ciemną stronę mocy i lukruję to macierzyństwo zamiast pokazać jakim jest naprawdę, bo przecież jest mega ciężko, a nie tak słodko jak na zdjęciach. Ale spójrz teraz na swoje śpiące dziecko, przecież ten widok wynagradza nam wszystko.
 
Klocki można posprzątać, brudne ubranie wyprać, wieczorem można odpocząć, ukoić nerwy lampką wina, ponarzekać do męża lub przyjaciółki, ale zdrowia nie kupisz, nie wygrasz na loterii, a przecież wiesz, że dzieci to największe szczęście jakie Cię spotkało. Może warto częściej myśleć o tych dobrych stronach macierzyństwa i nie skupiać się tylko na tych złych. 

Kurtki dzieciaków – Nativo kids

A tu Kochani macie link, gdybyście chcieli pomóc temu małemu chłopcu – http://rycerzeiksiezniczki.pl/kids/stasio/?lang=pl

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

19 KOMENTARZE

  1. Ojj wzruszyłam się i to bardzo 🙁
    Moja młodsza córka też miła być dzieckiem niepełnosprawnym ( na wózku) na szczęście jest wszystko ok. I jak czasami na nią nakrzyczę to potem mam takie wielkie wyrzuty sumienia…bo przecież ona mogła nie chodzić… a ja na nią krzyczę 🙁

  2. Czasem drobny gest może znaczyć więcej niż milion innych .Bardzo się wzruszyłam tym wpisem . Kiedy szłam na operację to moje myśli były straszne , co będzie z dziećmi jak się nie uda ? A najgorsze było pożegnanie , serce omal nie pękło mi na pół .Ale żyje i mogę cieszyć się zdrowiem moich dzieci , męża i swoim .Jeśli spotyka człowieka tragedia to zaczyna doceniać to czego wcześniej nie widział .Jeśli widzę chore dzieci to nie mogę powstrzymać się od wzruszenia i w myślach zadaję sobie pytanie dlaczego one muszą tak cierpieć , dlaczego nie mogą beztrosko się bawić i cieszyć dzieciństwem , dlaczego jest tyle bólu i cierpienia na świecie ? 🙁

  3. Święta racja. Ja karmiac moja mała krzykaczke o 3 w nocy, albo nad ranem jak kto woli, weszłam na fb. I właśnie pojawił mi się artykuł o Stasiu. Zdjęcie jakie widnialo jako obraz artykułu , zdjęcie tego malutkiego dziecka… No jakbym moją Hanie widziała. I czytałam o Stasiu i jego zmaganiach karmiac ta moja zlosnice i coraz mocnej ja przytulajac. Nawet nie wiem kiedy zaczęły lecieć mi łzy.. I tak jak piszesz…ja j mam tu ramionach cała i zdrową, czasem płacze i mnie wkurza ale co to jest w skali bólu rodziców Stasia. Od razu wysłałam smsa, od razu udostępniłam artykuł na fb. Odkąd mam dziecko takie rzeczy trafiają mnie w serce że zdwojoną siła. Trzeba wspierać jak można. Amen!

  4. Mi też za każdym razem, kiedy widzę zdjęcie chorego dziecka, łzy cisną się do oczu, tak bardzo chciałabym pomóc wszystkim, a tak się nie da 🙁 W każdym razie pomagam jak mogę i jeszcze bardziej doceniam to co mam przy sobie.

  5. Kochana ja też wieczorem pluję sobie w brodę że po co krzyczałam, czy takie ważne było to co zrobiły że musiałam się zezłościć. Ale jesteśmy tylko ludźmi czasem reagujemy emocjonalnie, zamiast na spokojnie, na szczęście mamy czas i możliwość przeproszenia naszych dzieciaków. A one mam nadzieję że rozumieją że i matki czasem popełniają błędy.

  6. U mnie jest tak samo kłócą się a za chwilę jedno drugie woła i przebywają ze sobą 😉 między moimi jest różnica 4 i pół roku 😉

  7. Tak właśnie ostatnio rozmawiałam o tym z koleżanką. Ona nie śpi w nocy od 12-4, moja córka budzi się co dwie godziny i wiecznie jesteś niewyspane, ale obie dziękujemy za to że nasze dzieci są zdrowe. Cała reszta nie ma znaczenia, gdy widzę jak się uśmiecha i jest szczęśliwa moja córka.

  8. Mam taki sposób na wszystkie trudniejsze dni w okresie buntu syna – nagrywam sobie nasze chwile, kiedy wszystko jest różowe, lukrowe, syn mówi częściej tak niż nie – i oglądam w chwilach, kiedy mam ochotę zamknąć się w łazience i nie wychodzić. Pomaga przypomnieć sobie, że to tylko chwila i wszystka mija.

  9. Zgadzam się, że powinniśmy doceniać to co mamy. Zdrowie, dach nad głową, uśmiech na twarzy to niezwykle ważne. Jednak każdy z nas jest człowiekiem i mamy prawo do gorszych chwil, kiedy możemy mieć dość nawet domowych obowiązków.

  10. Nie ma większej radości niż zdrowe dziecko i nie ma większej tragedii niż jego choroba lub śmierć. Często o tym myślę ile mam szczęścia, że nie muszę przychodzić tego co inne mamy. Kochajmy i cieszmy się z tego co mamy ❤

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here