Szczęście to coś o czym często zapominamy

23
1882

Śpiące dziecko to najcudowniejszy widok dla mamy. Nie ważne czy trwa dwie godziny czy pięć minut, to nie ma znaczenia bo i tak przez ten czas nie potrafimy oderwać oczu od naszego małego aniołka. 

Antosia to nocny ssak i w nocy nic nie umie jej lepiej uśpić niż moja pierś, w zasadzie to śpi tylko podpięta pode mnie. Jest już tak od ośmiu miesięcy, noc w noc, raz budzi się częściej raz rzadziej, typowe dziecko, które potrzebuje się przytulić. Od jakiegoś czasu totalnie mi to nie przeszkadza, w dzień nie mam żadnego problemu z uśpieniem jej. Ma swoje stałe pory drzemki i wystarczy, że położę ją do łóżeczka, dam smoczka, włączę szumiącego misia, chwilę przy niej posiedzę i śpi. Od początku Antosia była przyzwyczajona, że przy usypianiu jej coś szumi, widziałam, że ją to uspokaja i włączałam jej szum odkurzacza na moim telefonie. Tak, tylko żebyście widziały co się działo, gdy wtedy nie daj boże zadzwonił, albo zaczęło brakować baterii, całe usypiania brało w łeb. Jak tylko coś szumi to młoda odpływa, ale ja się jej wcale nie dziwie, bo do tej pory mam tak, że jak ktoś w domu odkurza, a ja wtedy leżę to od razu chce mi się spać, czy tylko ja tak mam? Ja do tej pory nie mogę zrozumieć dlaczego nie kupiłam whisbear – szumiącego misia dużo wcześniej, tylko przez tyle miesięcy męczyłam się z telefonem. Szumiący miś nie tylko szumi, ale też jest świetną przytulanką, do tego ma magnesy w łapkach i można go położyć chyba wszędzie, w wózku też się sprawdza. Ten który my mamy ma czujnik płaczu, trochę się nawet zdziwiłam, że jest taki czuły, wystarczy że Antosia się poruszy a on się włącza. Jak dla mnie to jest duża zaleta, bo dzieci często przebudzają się tylko na chwilę i jeśli widzą, że wszystko jest tak jak przy zasypianiu dalej spokojnie idą spać. Poza tym szum sam się wyłącza a po obudzeniu Antosia chwilę się nim pobawi i nie woła mnie od razu, żebym wzięła ją na rączki.

 

Ale nie o tym chciałam dziś pisać, dziś chcę wam napisać jak totalnie przestało mi przeszkadzać, że moje dziecko jest podpięte pode mnie całą noc, a raczej jak to polubiłam. Pisząc bloga i udzielając się w sieciach społecznościowych mam okazję rozmawiać z różnymi mamami o ich dzieciach, jedne od urodzenia przesypiają całe noce, inne śpią tylko w ramionach swojej mamy, a jeszcze inne nie mają nawet tej możliwości bo noce spędzają w szpitalu. Nieraz żaliłam się, że Antosia ma drzemki 30 minutowe albo, że po nocy wstaję z łóżka z potwornym bólem pleców od spania w jednej pozycji, każdy czasem lubi się pożalić lżej nam się robi przez to na sercu, ale wtedy zaczęły odzywać się dziewczyny, które pisały, że mi zazdroszczą tych nieprzespanych nocy bo one mogły by całymi tygodniami nie spać, byle by mieć przy sobie zdrowe, choć marudzące dziecko. Dzięki rozmowom z kilkoma z nich doceniałam te moje nieprzespane noce i zaczęłam całkowicie inaczej je dostrzegać.
Kilka dni temu Antosia po raz pierwszy w nocy płakała, ale to był taki płacz kiedy matka nie wie już sama co ma robić, ani dostawianie do piersi nie pomagało, ani tulenie i noszenie na rękach, z tej bezsilności chciałam siąść i płakać razem z nią. I mimo, że już dużo wcześniej to wiedziałam to tej nocy byłam pewna, że
Kocham tą małą rączkę, która nie pozwala mi się odsunąć nawet na dziesięć centymetrów dalej i odwrócić się plecami. Uwielbiam słuchać ten spokojny, rytmiczny oddech, patrzeć na to małe idealne ciałko, które leży bezpiecznie obok mnie. Uwielbiam te nasze poranki, kiedy otwieram oczy i widzę tą rączkę sięgającą do mojej buzi i ten cudowny uśmiech, którym mnie wita.
Ciężko jest kiedy jesteśmy niewyspane i ponarzekać po takiej nocy mamie, siostrze czy znajomej jest ok.  Kiedy jest wszystko dobrze, trudno nam to docenić to co mamy. Tak jest i tyle. Czas szybko mija i zaraz te nieprzespane noce będą tylko wspomnieniem a ja będę prosić Antosię, żeby się do mnie przytuliła. Kiedy dziecko jest chore nagle wszystko to co nam się wydawało ważne przestaje mieć znaczenie i liczy się tylko to, żeby móc ulżyć w bólu swojemu dziecku. Każdej nocy kiedy Antosia budzi się po raz nasty cieszę się, że mogę do niej wstać, przytulić i uspokoić. Kiedy do mnie to wszystko dotarło nieprzespane noce przestały mnie męczyć bo wystarczy, że pomyślę, że mogło by być inaczej, że mogło  by nie być mojej małej córci i te noce nabierają innego znaczenia.Mimo, że czegoś codziennie mi brakuję, bo ciągle człowiek chce więcej niż ma i mimo, że czasem ponarzekam na to moje życie, to dziś mogę powiedzieć JESTEM SZCZĘŚLIWA! Z tymi nieprzespanymi nocami i workami pod oczami, bo mam ją przy sobie i mogę tulić do woli.

 

szczęście to coś o czym często zapominamy

 

Szumiący miś np. TU i TU
Prześcieradło, kocyk i podusia to Pinknomore

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

23 KOMENTARZE

  1. Czytam twojego bloga od dłuższego czasu ale nigdy jakoś nie komentowałam.. Dziś swoim postem wstrzeliłaś się w to co czuje.. Dziś pierwszy raz zaprowadziłam córeczke do żłobka…zostawiłam na dwie godzinki i nie było to łatwe…ale jeszcze trudniej było gdy ja odbierałam cała zapłakana..i pluje sobie w brode ze denerwowalam sie jak nie chciała w dzień zasnać lub grymasiła przy jedzeniu…to były najdłuże dwie godziny.. I teraz wiem ze bedzie mi brakowalo tego jej grymaszenia i zlosci..i tego ze bylam przy niej cały czas 🙁 trudno mi sobie wyobrazic co czuja mamy ktorych dzieci sa chore… Mnie serce przez te dwie godziny bolalo..jutro znowu próba zaklimatyzowania malej w zlobku bo w przyszlym tyg wracam do pracy.. Dziekuje za twoj wpis i przepraszam ze az tak sie rozpisalam…

  2. Ja z moją pierwszą córką długo spałam..odkladalam ją do łóżeczka ale miałam wrażenie że jak skończyła 6 mcy to to łóżeczko ją pali bo za nic nie chciała tam spać.spaliśmy razem..w trójkę i było ok.mimo iż każdy nam mówił że będzie problem z odstawieniem i żeby Ninka zasypiała sama. Nie było żadnego problemu.jak ninka skończyła dwa latka zaczęła spać sama w pokoju w swoim łóżku i nie ma żadnego problemu ani z zasypianiem ani przesypianiem całej nocy.
    Teraz druga..9 dniowa córeczka niby śpi sama w łóżeczku..ale w nocy
    .znowu śpi z nami..tak nam jest wygodniej. Ona też lepiej śpi.ja mogę nie spać a i tak budzę się pełna energii przynajmniej tak do 17:)

  3. Wiesz, że miałam napisać o tym samym? 🙂
    Ja też czasami mam dość wstawania w nocy (nadal nie wzięłam synka do łóżka, nie wiem, czemu), wkurzam się na niewyspanie, ale zaraz kiedy tylko spojrzę na tą kochaną buzię to wszystko przechodzi. Ta dłoń, która gładzi moją skórę, te oczy wpatrzone, ten uśmiech po oderwaniu się od piersi… To nie ma ceny 🙂 I też mam świadomość, że to szybko przeminie, więc staram się tym napawać i cieszyć 🙂
    Zdrówka dla Antosi!

  4. takie same myśli miałam gdy po 3 latach walki z niepłodnoscia zaszlam w ciaze, urodziłam Maję i po kilku dniach nie wiedzialam jak sie nazywam ze zmeczenia. hormony szalały, ja czułam się malutka i bezradna,a Maja plakała… nocne wstawanie, baby blues, gorączka. było ciężko. Ale mysl, że mogło by jej z nami nie być dawala mi siły by doceniac co mam i temu sprostać.

  5. Dzięki kochana. Ja jak odkładałam małą do łóżeczka to byłam wykończona dlatego postanowiłam że zasypia u siebie ale jak przychodzi pora karmienie to biorę ją do mnie i już tam zostaje, nie wybudzam się wtedy aż tak jak przy wstawaniu z łóżka. Wiem że może się przyzwyczaić ale trudno, najwyżej będzie spać ze mną do 18 😉 hahah

  6. Właśnie bardzo fajnie że napisałaś to co czujesz, dla mnie to bardzo ważne że chcecie się ze mną dzielić swoimi przemyśleniami. Kochana będzie dobrze i jakoś przetrwacie aklimatyzację i córcia będzie z chęcią chodzić do żłobka. Trzymam kciuki!

  7. Ah te nasze kochane dzieci i ich spanie, u mnie było idealnie jedna pobudka az nikt nie wierzył. Teraz 5-6 razy wstaję w nocy zęby idą i co najważniejsze Oluś musi sprawdzić czy jego ukochany cycuś jest. Ta jak piszesz gdy przychodzą naprawdę trudne momenty ta mnogość wstawania idzie w niepamięć

  8. Maja noce przesypia, ale w dzień jak ma 2-3 godzinną drzemkę to połowę niej siedzę obok w fotelu lub gdy zasypia na kanapie to leżę obok i się tak wpatruję, zamiast ogarniac chate i obiad haha
    a zdjęcia na których śpi przeglądam godzinami 🙂 <3

  9. Nieprzespane noce jeszcze przede mną. Gdy myślę o tym szczęściu, które mieszka w moim brzuchu, tuż pod sercem, to wiem, że jest to najdroższe i najpiękniejsze, co mogło spotkać mnie i mojego męża. I choć jak każda przyszła mama moje myśli wirują z prędkością światła – wciąż zastanawiam się jak będzie wyglądało, czy będzie szczęśliwe, czy będę dobrą mamą… Jednak wiem, że to nieważne w porównaniu z tym, czy będzie zdrowe.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here