Weekend bez dzieci – nigdy tego nie rób, bo….

12
201



Siedzisz całymi dniami w domu z dziećmi przyklejonymi do Twojej nogi, ręki, piersi już kolejny miesiąc albo rok. Patrzysz na zdjęcia znajomych z wczasów BEZ DZIECI, na wyjście do kina BEZ DZIECI, na matkę chwalącą się czasem na siłownię BEZ DZIECI, na basen BEZ DZIECI i łażenie po sklepach z kubkiem ciepłej kawy BEZ DZIECI. Patrzysz na to i ręce Ci opadają bo Ty kolejny raz ścierasz wylany soczek z podłogi, setny raz udajesz pieska i kolejny rok chodzisz w wytartych spodniach. 

Myślisz sobie – takiej to dobrze, ma z kim dzieci zostawić, albo jaka wyrodna matka bez wyrzutów sumienia dzieci dziadkom podrzuca, a sama się bawi w najlepsze. Tfuuuu jak ona w ogóle może, ja to bym nigdy dzieci na noc nie zostawiła, przecież marzyłam o nich, chciałam ich, a teraz co tak niani zostawić, przecież to ZŁOOOOOO. A po cichutku w głowie myślisz, że właśnie w tej chwili oddałabyś wszystko, żeby mieć tylko chwilę dla siebie.
Przecież Ci nie wolno!!! Jesteś matką, sama powiedziałaś, że tych dzieci chciałaś – to masz! I choćbyś miała się zamęczyć i świra dostać to nie wolno Ci nawet pomyśleć o dniu bez dzieci – bo co by inni powiedzieli? No jak to co? Że zła matka jesteś i tyle – właśnie to by sobie pomyślał Twój sąsiad, może ciotka, a może nawet ktoś z bliższego otoczenia. 
Ale ja Ci coś powiem właśnie dlatego, że jesteś matką to ten jeden dzień BEZ DZIECI, może nawet dwa, a jeśli masz trochę szczęścia to nawet i więcej, a jeśli nie to chociaż kilka godzin, Ci się po prostu należy.
I nie ważne, że ktoś sobie pomyśli, że zła matka jesteś, przecież TY doskonale wiesz, że jesteś najlepsza. Przez 24 godziny 7 dni w tygodniu zapierdzielasz jak wół, robisz dosłownie wszystko, żeby zaspokoić potrzeby Twoich dzieci, męża, musisz ogarnąć dom, może zwierzęta, do tego pracę, nie zależnie czy w domu czy po za nim. Nie dosypiasz, nie dojadasz i siebie zostawiasz na szarym końcu, swoje zdrowie i potrzeby są pomijane. Zapominasz, że jesteś kobietą, że masz męża nie tylko po to, żeby pieniądze do domu przynosił i śrubki przykręcał, zapominasz ile radości sprawia wypicie lampki wina ze znajomymi, ile radości daje rozmowa z mężem. A nawet jeśli uda Ci się wyjść samotnie na spacer bo mąż został z dziećmi cały czas masz wyrzuty sumienia, że nie ma Cię z nimi i zamiast odpocząć, naładować baterie to zadręczasz się.
Dostajesz świra bo myślisz, że życie między palcami Ci mija i tracisz czas na gnębienie siebie i może tego męża też. Nie dajesz rady psychicznie i wydaje Ci się, że to wszystko przez te dzieci, które tak kochasz i jesteś zła, że może za wcześnie, a może w ogóle. A wystarczy raz na jakiś czas zostawić je i oczyścić głowę, z zupek, kupek i klocków Lego. To nie jest egoizm i samolubstwo, a nawet jeśli to bardzo zdrowy egoizm, który potrzebujesz TY i Twoje dzieci. 
 
Zazwyczaj jest tak, że wmawiamy sobie, że nie mamy z kim dzieci zostawić, że boimy się, bo nikt nie nakarmi ich tak jak my, nikt nie zmieni im pieluchy tak jak my, no i przecież nie uśnie bez naszej ręki i bajki na dobranoc. Prawda jest taka, że mamy tak głęboko zakorzenione wyrzuty sumienia i jesteśmy tak przepełnione wyidealizowanym obrazem matki polki, że znajdziemy tysiąc powodów, żeby nie wyjść samej z domu mimo, że czujemy, że za chwilę eksplodujemy. 
 
Mi trochę czasu zajęło, zanim zrozumiałam, że ten oddech, który łapię bez dzieci napełnia mnie na tyle mocno świeżym powietrzem, że jeszcze bardziej chcę tworzyć przytulny, szczęśliwy dom i przede wszystkim udaje nam się z mężem być nie tylko rodzicami, ale i partnerami. Gnębiłam siebie, że w ogóle myślę o wyjściu bez dzieci, długo nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że dziadkowie świetnie się zajmują wnuczkami, mało tego, że te dzieci pragną tego pobytu u dziadków i odseparowania się chociaż na kilka godzin od rodziców, od wzroku matki, od ciągłych zakazów i nakazów, od obowiązków jakie trzeba przestrzegać będąc z rodzicami.
 
Zrozumiałam to dopiero kiedy mój syn zaczął się wręcz domagać wyjazdów do dziadków, nocowania u nich, przebywania beze mnie – to on mi pokazał, że mogę chwilę od niego odpocząć, a on doskonale da sobie radę i świetnie się przy tym bawi. 
 
Wiadomo, że każdy musi ten czas wyczuć, dzieci i Ty musisz być na to gotowa, tylko zazwyczaj bywa tak, że to dzieci są gotowe na to wcześniej niż my, że nieraz to one bardziej tego potrzebują, że w pewnym sensie dla nich oznacza to większą samodzielność. Pozwól sobie na chwilę egoizmu, oddechu, poczucia się kobietą, na romantyczne chwile z mężem, przecież to on z Tobą zostanie kiedy dzieci już z domu wyjdą. Zdaj sobie sprawę, że na co dzień jesteś z dziećmi, poświęcasz im czas, zabierasz je na wczasy, weekend , wyjazdy, i to, że zechcesz sama pobyć nie oznacza, że je zaniedbujesz. 
 
Jeśli chcesz pomóc im spełnić ich marzenia musisz mieć na to siłę, jeśli chcesz nauczyć ich odwagi, patrzenia na świat z zachwytem, doceniać każdą chwilę, musisz sama wiedzieć jak to zrobić. 
 
Pomijam tu sytuację, kiedy faktycznie nie mamy z kim dzieci zostawić, bo dziadkowie tysiące kilometrów dalej, a obcym ludziom trudno zaufać. Mówię tu raczej o sytuacji, kiedy mama bardzo chce i potrzebuje tej odrobiny wolności, że dziadkowie chętnie się dziećmi zaopiekują tylko boimy się dać im szansę, że zaufana sąsiadka lub ciocia jest, której można zapłacić za opiekę nad dziećmi. Mówię tu o sytuacji w której wyrzuty sumienia tak zżerają od środka, tak boimy się co inni pomyślą i że to będzie oznaka naszej słabości, że wolimy zagnębiać siebie, rozwalić swoje małżeństwo, wpaść w depresję niż przyznać się do tego, że ten weekend we dwoje BEZ DZIECI jest nam cholernie potrzebny, żeby mieć siłe być najlepszą matką dla swoich dzieci.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

12 KOMENTARZE

  1. o jak mi się marzy taki dzień, może weekend, ale jest jeden jedyny problem… czy ja się odważę ja sama w sobie…bo z Majką to nie problem zostanie z ukochanymi dziadkami na pewno! tu gorzej ze mną i moimi matczynymi rozterkami hahahaha

  2. Jakoś nigdy nie miałam poczucia, że wyjazd bez dzieci jest czymś złym. Wręcz przeciwnie. Uważam, że tak jak rodzice potrzebują czasu dla siebie, żeby zadbać o swój związek, tak czas dziecka spędzony z babcią czy dziadkiem jest dla dziecka bezcenny. Buduje więzi, wzmacnia samodzielność – w dzisiejszych czasach ciężko o takie okazje.

  3. Ja już nie mam przed tym jakichkolwiek oporów 😉 Pierwsze półtora roku mojego macierzyństwa faktycznie było takie, że najchętniej nawet na sekundę nie spuszczałabym Juniora z oczu – ale potem uznałam, że to zdecydowanie zbyt zaborcze podejście. Jeśli raz na jakiś czas zostanie z dziadkami, a my z mężem wyskoczymy na jakąś imprezę albo weekend tylko we dwoje – to świat się nie zawali, a potem wrócimy do synka jeszcze bardziej stęsknieni 🙂

  4. Dokładnie 🙂 A właśnie dlatego, że takie wyjazdy nie zdarzają się co tydzień (z pewnością u nas) to są wyjątkowe! A dziecko z dziadkami lub ciociami ma taką frajdę, że nawet nie zwraca uwagi, że nie ma rodziców 🙂 Nie dajmy się zwariować 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here