Na co dzień się o tym nie myśli

0
2285

Dwa ostatnie tygodnie były dla nas ciężkie, kilka dni spędziliśmy z Arturem w szpitalu (miał wycinany migdał i podcinane boczne). Każda choroba dziecka, nawet zwykłe przeziębienie to dla rodziców czas strachu i nieprzespanych nocy, a szpital z dzieckiem zwłaszcza, że zabieg był pod narkozą zupełnie mnie wykończył.

W takie dni docenia się zdrowie sto razy mocniej, ba milion razy, bo na co dzień zupełnie nie myśli się o tym jakie mamy szczęście, że w domu zdrowe dzieciaki krzyczą i biegają, nieraz mocno nas tym wkurzając. Jestem nerwową osobą – lubię sobie pokrzyczeć, siarczyście przekląć lub popłakać kiedy już nie mogę tych emocji w sobie znieść, pokłócić się z mężem i ponarzekać na życie. W tym szpitalu tuląc moje dziecko, bo tylko tak byłam w stanie pomóc mu w tych dniach kiedy z bólu nie mógł przełknąć śliny – myślałam tylko o tym jak tęsknie za domem, za tym moim marudzeniem, że wiecznie brudno i ciągle tylko „mamoooo”. Myślałam o tym jaka ja głupia jestem, że o bzdury się wkurzam, że mimo tego, że to moje życie nauczyłam się bardziej doceniać niż kilka lat temu, to i tak wciąż za mało.

Człowiek jest słaby i ciągle dąży, do tego żeby mieć więcej, lepiej, żeby dorównać innym lub chociaż sprostać wymaganiom dzisiejszych czasów. Chce być lepszym rodzicem, lepszym pracownikiem, córką, bratem i w tym pędzie bycia ciągle lepszą wersją siebie – dla innych, często z miłości chcąc dać z siebie innym jak najwięcej zapomina o tym, że najważniejsze dla tej drugiej osoby jest po prostu to, że jesteś!

Nie wyobrażam sobie jak ciężko musi być rodzicom dzieci chorych, przebywających w szpitalu większą część roku lub mających swój mały szpital w domu. Nie wyobrażam sobie ich bólu z tej niemocy, że nie można pomóc swojemu dziecku, że nie jest się w stanie zrobić nic – bo pomóc może np. tylko lekarz, albo nikt już pomóc nie może.

Na co dzień się o tym nie myśli, nie docenia się tego jak wiele się w życiu ma – chce się mieć grzeczne dzieci, czas dla siebie, nową pralkę i duży dom – w sumie to dobrze, przecież nie można tylko się bać i myśleć o złych rzeczach, ze strachu z domu nie wychodzić i przestać się cieszyć życiem. Ale w chwilach gdy choruje Ci dziecko znaczenia nie ma już wtedy nic – pragniesz tylko zobaczyć uśmiech na jego buzi. I tak sobie myślę, że za rzadko na ten uśmiech zwraca się uwagę przyjmując go za coś stałego – coś na zawsze. Zbyt często traktujemy ten uśmiech i krzyk jako coś złego, mówimy na dzieci, że są nie grzeczne, zbyt męczące – a one po prostu cieszą się życiem tak jak większość nas dorosłych już nie umie, może zbyt mocno obciążeni problemami dorosłości i odpowiedzialnością, zbyt dużymi oczekiwaniami wszystkich dookoła.

Kolejny raz obiecuję sobie cieszyć się tym uśmiechem i krzykiem radości jeszcze mocniej, mniej złościć się i bardziej doceniać to, że mamy zdrowie, więcej samej się uśmiechać i częściej być wyluzowaną mamą – nie koniecznie taką jak oczekuje tego ode mnie społeczeństwo, a taką jaką chcą moje dzieci. Bo dopóki jest zdrowie i jest się razem to każdy problem da się pokonać. 

Dawno nie zabierałam aparatu na spacer z dziećmi, na ten przed pójściem do szpitala wzięłam i złapałam kilka pięknych uśmiechów, które powieszę sobie na ścianę 🙂

Na naszym facebooku dziś wieczorem rusza zabawa w której dwie osoby wygrywają dowolnie wybrane kurtki zimowe od Nativo Kids, a dla wszystkich którzy wezmą w niej udział mamy kod rabatowy -50 zł na kurtki (wystarczy się zgłosić po niego do mnie na priv po zakończeniu zabawy 16.11.2017r) Zapraszam wszystkich do udziału bo warto 😉 My wybieramy ich kurtki dla dzieci już drugi rok – są cieplutkie, materiał świetnej jakości, nie niszczą się, nie spierają kolory i spokojnie jeśli się kupi rozmiar większą dziecko pochodzi w nich dwie zimy, a potem można dać mniejszemu dziecku, bo nadal ich wygląd będzie bardzo dobry. Na jesienne i zimowe zabawy na podwórku fantastycznie się nadają.

Zrób klik TU

Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi szalenie miło jeśli:

- polubisz i udostępnisz go dalej

- zostawisz komentarz.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Koniecznie polub nas na Facebooku, dodatkowo dużo zdjęć, których nie pokazuję na blogu znajdziesz na naszym profilu na Instagramie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here